***
-Aniela!! Zejdziesz na chwilę na dół?!-krzyczała moja mama.
-Jasne! Poczekaj, tylko się trochę ogarnę!-odpowiedziałam, była 10:00 rano, a ja jeszcze nie byłam nawet ubrana.
Po jakiś 20 minutach wreszcie zeszłam na dół do kuchni, zastałam tam moją mamę razem z tatą. Stali równo obok siebie i patrzyli się na mnie jak by wygrali co najmniej na loterii.
-Podejdź.-powiedział tata z nie małym podekscytowaniem.
Zrobiłam jak kazał, widziałam, że kryje coś z tyłu w rękach, mógł być to pies ale.. przecież tak to zawołali by też Wiktora-mojego młodszego brata.
-Wiemy jak bardzo kochasz drużynę Barcelony i że twoje marzenie to pojechać do Hiszpanii.-patrzyłam na niego jak idiotka z otwartą buzią, już chyba wiedziałam jakie będzie jego ostatnie zdanie.
-Więc mamy dla ciebie bilet na wyjazd do tego właśnie miejsca!! - krzyknął, a ja zaczęłam płakać jak głupia, przytulać rodziców i w ogóle nie wiedziałam co się dzieje.
-Przestań się tak drzeć, spać nie dajesz!-zza rogu wyszedł mój brat, wyglądał jak siedem nieszczęść.
-Ahh Wiktor, za tobą będę tęskniła najmniej.-powiedziałam i poszłam do pokoju pochwalić się moim koleżanką, ale będą miały miny!
***
-Oliwia!!-krzyknęłam do telefonu jak głupia
-Co jest, kobieto jest...-i tu się zacięła, zobaczyła na zegarek i widziała, że jest już po 13.-dobra nie było tematu, mów co się stało?!
Opowiedziałam jej wszystko dokładnie, z tego wszystkiego zapomniałam się zapytać kiedy wyjeżdżam. Zeszłam na dół.
-Mamo, przez to wszystko zapomniałam się zapytać, o której i kiedy w ogóle wylatuje?
-Jutro o 4.-powiedziała to z takim spokojem, a ja, ja po prostu się zestresowałam, zostało mi parę godzin,tak dla mnie to było tylko parę godzin, na spakowanie niezbędnych rzeczy, przecież jadę na miesiąc!!
-Mamo! Jak możesz to mówić z takim spokojem?! Przecież mam mało czasu, to jest zdecydowanie za mało!-pobiegłam jak poparzona do pokoju, wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować.
***
Byłam już zdecydowanie gotowa, ale cały czas miałam wrażenie, że o czymś zapomniałam. Leżałam już w łóżku i myślałam ~ Wspaniale by było zobaczyć Marca.~ Ahh Marc, od zawsze miałam na jego punkcie świra, w moim pokoju było pełno plakatów z jego osobą, mniej, ale i tak dużo, miałam też z Neymarem, to byli tacy moi najwięksi idole z całego zespołu, oczywiście podziwiałam też innych piłkarzy blaugrany na przykład Gerarda za to, że jest tak wspaniałym obrońcą, albo Leo za cuda które potrafił czynić, gdy miał przy sobie piłkę.
-Czas spać.-powiedziałam sobie po cichu, gdy zobaczyłam, że jest już 22.-To już za parę godzin...- wyszeptałam i momentalnie zasnęłam.
_____________________________________________________
No więc oto prolog, mam nadzieję, że wam się spodoba. Muszę też dodać, że to mój pierwszy blog i no nie powiem trochę się stresuje. Rozdziały będą dodawane co tydzień i myślę nad niedzielą, więc jeśli wam się spodobało to oczekujcie następnych rozdziałów. Zostawiajcie też komentarze, ponieważ są bardzo motywujące i chce też wiedzieć jakie macie o tym zdanie. Do następnego ;)
Jeśli czytasz po zakończeniu tego opowiadania to i tak komentuj! Ja tu cały czas jestem ;)
A będzie mi serio miło ;)
A będzie mi serio miło ;)
zajefajne :D
OdpowiedzUsuńFajne fajne . Czekam na jedyneczkę bo się zajebiscie zapowiada ^^
OdpowiedzUsuńŚwietny prolog, lecę czytać dalej ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję mam nadzieję, że opowiadanie się spodoba ;)
UsuńWow zaczynam dopiero, czytać od początku a już się dzieje. Tak sobie myślę, że prawdziwa szczęściara z tej dziewczyny, ma kochanych rodziców. Cieszę się, że nie muszę czekać na kolejne rozdziały. To one czekają na mnie haha :)
OdpowiedzUsuńHaha mam nadzieję, że opowiadanie ci się spodoba, czekam na twoje relacje haha ;)
Usuń