Otworzyłam drzwi jeszcze naszego pokoju i sopojrzałam na łóżko Patryka. O co mu chodzi? Przcież znamy się pare godzin, a on? On chciał mnie pocałować i jeszcze te komplementy. Sama nie wiedziałam co mam o tym myśleć, czy to możliwe, że w tak krótkim czasie można się zakochać? Oczywiście mówie tu o Patryku, bo ja nic do niego nie czuje. Stwierdziłam, że lepiej o tym i o nim zapomnieć. Zaczłam wszystko pakować, starałam się robić to jak najszybciej, żeby w razie czego go nie spotkać. -Dobra mam już chyba wszystko.- rozejżałam się po pokoju. Miałam już wychodzić, gdy nagle przedemną pojawił się on.
-Aniela co ty robisz? Przepraszam, nie chciałem, ale zrozum ja sie chyba zakochałem!-popatrzył na mnie błagalnie, nie chciał mnie wypuścić mimo, iż starannie próbowałam go wyminąć on nie dawał za wygraną.
-Puść mnie!- w końcu się odezwałam.-Jesteś żałosny! Ty nie wiesz co to miłość, jak można zakochać się po paru godzinach znajomości?! Czy ty siebie słyszysz!?-krzyknęłam, niestety ja dobrze wiedziałam co to miłość... Dwa lata temu miałam chłopaka, ba! Nażeczonego! Miałam wtedy 18 lat, on 23, a mimo tego kochałam go jak głupia, wtedy pierwszy raz sie zakochałam. Po pewnym czasie wszystko zaczęło sie piepszyć. Ciągłe kłótnie, nie wracał do domu, a jak wracał to pijany... Raz poszłam za nim, mówił wtedy, że idzie na spotkanie służbowe. Dobrze wiedziałam, że to kłamstwo, ale mimo tego rozbeczałam sie jak głupia gdy zobaczyłam, że spotkał się z jakąś dziewczyną, to co najbardziej mnie dobiło to to, że miała koło siebie dziecko, które po prostu mówiło do niego tato... Przez miesiąc siedziałam w domu, z nikim nie rozmawiałam, popadłam w depresję, to było straszne. Gdyby nie moi rodzice już dawno podcięłabym sobie żyły, ale po paru miesiącach uświadomiłam sobie, że miłość nie jest mi w niczym potrzebna, że sama dam sobie rade, jednak wiem, że ja sie jej po prostu boje... Gdy sobie o tym wszystkim przypomniałam, zrobiło mi się słabo, nogi zaczęły mi sie uginać, poczułam okropny ból w brzuchu i upadłam...
***
-Wszystko będzie dobrze, to wszystko było spowodowane stresem, zostanie u nas jeszcze do jutra na obserwacji, jeśli wszystko będzie dobrze wypuścimy ją.-usłyszałam niezidentyfikowany męski głos. ~Aha czyli jestem w szpitalu~ pomyślałam i zaczęłam powoli otwierać ociężałe powieki. Zobaczyłam... Ah Patryka, to była ostatnia osoba, z którą chciałam rozmawiać i widzieć.
-Obudziłaś się! Jak sie czujesz!?-pytał zatroskanym głosem. Nic mu nie odpowiedziałam, byłam na niego zła, on nie był we mnie zakochany, on nie wie co to miłość! Na jakiej podstawie go tak oskarżałam? Przecież go nie znałam. Sama nie wiem, może to właśnie dlatego, że sie nie znamy, a on twierdzi, że mnie kocha, boje się miłości, po prostu nie chciałam go zranić. Wiedziałam, że miłość to nie moja bajka i byłam pewna, że nigdy nią nie będzie.
-Wyjdź. - powiedziałam i odwróciłam się w drugą strone.
-Ale An..
-Wyjdź!!- krzyknęłam, nie dając mu dokończyć. Zrezygnowany odwrócił się i wyszedł. Tak tego właśnie było mi trzeba. Ciszy.
Do sali wszedł lekarz.
-Pani Rozuz, mieliśmy panią tu potrzymać jeszcze do jutra, ale wyniki są dobre, więc nie ma żadnych przeciwskazań, aby panią wypuścić.-powiedział uśmiechając się. Wychodząc ze szpitala uświadomiłam sobie, że tak naprawde nie mam dokąd iść.
-Ah, zajebisty początek wakacji.- powiedziałam, po czym ruszyłam w stronę jakiegoś parku. Usiadłam na ławce i zaczęłam szukać czegoś w torbie, tym czymś był mój pamiętnik, piszę go odkąd Daniel mnie zdradził. Tam jest wszystko, tak naprawde nikt o nim nie wie, tylko ja.
-Cholera!- krzyknęłam, jak dobrze, że nikt nie rozumie po polsku, bo moja wiązanka słów w tym momencie nie była zbyt stosowna.-Nie, nie tylko nie to, nie mogłam go zostawić w Polsce, ah przecież wiedziałam, że o czymś zapomniałam.- to mogło być wszystko, ale nie pamiętnik, byłam załamana. Bez domu, bez pamiętnika, bez niczego! Postanowiłam, że zaczepie kogoś i zapytam o najbliższy hotel. Miałam już pytać się jakiejś kobiety, gdy w dali zauważyłam jakąś płaczącą dziewczyne, bez chwili namysłu podbiegłam do niej.
-Co sie stało?- zapytałam cała zdyszana. Dziewczyna popatrzyła się na mnie troche zawstydzona jednak po pewnym czasie odpowiedziała mi.
-Życie mi sie zawaliło!! Mój nażeczony...były nażeczony ma dziecko z jakąś kobietą!- krzyknęła, trzymając ręce na twarzy, znajoma historia... W tym momencie wszystkie wspomnienia wróciły.
-Nie jesteś sama...powiedziałam, ocierając jej łzy z policzka, po czym zaczęłam jej opowiadać moją historie.
-Ah, przeznaczenie?- powiedziała uśmiechając się lekko.
-Chyba tak.-popatrzyłam na nią śmiejąc się. Widziałam w niej mnie jeszcze dwa lata temu...
-A tak w ogóle to jestem Rita.-po tych słowach od razu jej twarz rozpromieniała.
-Aniela.-uśmiechnęłam się i podałam jej ręke.
-Ty raczej nie jesteś Hiszpanką?-zapytała, chyba była lekko zdziwiona moim imieniem.
-Nie, jestem Polką, przyjechałam tu na wakacje, tylko że jest jeden problem...-powiedziałam lekko załamana.
-Mieszkanie?- powiedziała śmiejąc się.-Spokojnie, jak chcesz to możesz mieszkać ze mną, przyda mi się żeńskie towarzystwo po tym co sie stało.
-Chętnie, obym ci tylko nie przeszkadzała.-po tych słowach poszłam za moją nową koleżanką, zdziwiły mnie tylko jej słowa "żeńskie towarzstwo"...
***
-A to będzie twój nowy pokój.-powiedziała, otwierając drzwi do wielkiego pomieszczenia. Zresztą cały dom był wielki. Ściany były biało szare, tak samo jak meble, łóżko było koloru czerwonego.
-Hoho, czy ja właśnie trafiłam na jakąś bogaczke?-powiedziałam śmiejąc się, gdy oglądałam dom.
-Hym, można tak powiedzieć...-troche się zmieszała.-Bo ja tu nie mieszkam sama.
-Przecież mówiłaś, że twój nażeczony...-pogubiłam się troche.
-Nie o to chodzi, ja tu mieszkam z bratem...
-Ale przecież mi to nie przeszkadza.-zdziwiłam się, przecież to nic strasznego, że mieszka z bratem. W tym momencie zrozumiałam też jej słowa o żeńskim towarzystwie.
-Bo on jest...- i w tym momencie z łazienki wyszedł mężczyzna, teraz dopiero zrozumiałam dlaczego taka była...
-Lionel...Me...Messi?-wydukałam, przedemną stał właśnie mój idol, gwiazda footballu!!
-Rit... Kto to?-zapytał troche speszony, chyba mną.
-To moja przyjaciółka, Aniela to mój brat...-widać było, że troche jej głupio.
-Ale zaraz, zaraz.-zdziwiłam się.-On ma na nazwisko Messi, a ty z tego co mi mówiłaś to Prevez.
-Bo to moja przyrodnia siostra.-odezwał się piłkarz.-Ale nie piszcz.-zaśmiał się.
-Postaram się.- powiedziałam śmiejąc się.
-Traktuj mnie jak przyjaciela.
-O matko Lionel Messi jako mój przyjaciel.-wymksnęło mi się. Na co Rita i Leo zareagowali śmiechem.
***
Była już 22, zeszłam na dół do Rity i Leo, aaa Leo dalej nie mogę się przyzwyczaić. Gdy schodziłam po schodach, zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Patryka. Odrzuciłam rozmowe i usiadłam na kanapie.
-Gramy w fifę?-zapytał mnie brunet po czym zaczął śmiesznie poruszać brwiami.
-Leo zostaw ją, a może nie lubi piłki nożnej.-odezwała się Rita z kuchni.
-Lubisz?- popatrzył na mnie z nadzieją w oczach.
-Kocham!-powiedziałam śmiejąc się, na co piłkarz, aż podskoczył z radości.
-Moja druga siostra!-krzyknął na cały dom.
-Witaj w rodzinie.- powiedziała Prevez, przynosząc do pokoju kanapki.
-Czuje się zaszczycona.-powiedziałam biorąc jedną kanapke do ręki. Po zjedzeniu i jeszcze długiej rozmowie podziękowałam i poszłam na góre do swojego pokoju. Umyłam się, przebrałam i położyłam na łóżko. Myślałam o Patryku, czy on na prawdę mnie kocha? Tego nie wiem, chciałabym teraz wziąść do ręki mój pamiętnik i wszystkie moje myśli przenieść na papier, nie lubie wszystkiego w sobie dusić. Myślałam tak jeszcze trochę, aż zasnęłam...
___________________________________________
Mamy 2 jest szybciej bo chora jestem... Czytasz? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza ;)
Jejku wspaniały. Aaaa Leo się pojawił. Po prostu mega <3
OdpowiedzUsuń