-Nie wiem, ale słodko wygląda jak śpi...nie budźmy jej.-za żadne skarby nie umiałam rozpoznać tego głosu wiem tylko, że jeden z nich to na 100% był Leo, a może był ze swoim kolegą z drużyny? Boże jak cudnie byłoby spotkać jeszcze kogoś z FCB.-Albo...budź, muszę ją poznać!
-Dobra, to jak to robimy?-zapytał Leo, po czym z tego co usłyszałm chyba zaczął drapać się po głowie.
-Już z jakieś dwadzieścia minut temu to zrobiliście.-wstałam i zaczęłam się śmiać, haha ich miny były bezcenne, gdy nieoczekiwanie podniosłm się z łóżka. Otworzyłam szerzej oczy, aby lepiej przyjrzeć się nieznajomemu. O matko...to był...
-Ney...Neyy...Neymar?!-głośno przełknęłm ślinę i z otwartą buzią patrzyłam się na zawodnika Barcelony. Moja mina musiała być kosmiczna, bo chłopcy zaczęli się ze mnie śmiać, gdy uspokoili się trochę Ney popatrzył się na mnie i odpowiedział na moje wcześniejsze nieudolne pytnie.
-Tak...-chyba się skrępował, zresztą ja też, ale...pasowało mi to.
-Anie...-i tu nie dał mi dokończyć.
-Wiem jak się nazywasz, Messi mi powiedział.-uśmiechnął się życzliwie i przejechał wzrokiem po moim ciele od góry do dołu, przyznam podobało mi się to, ale speszyłam się tym trochę.
-Yhmm! Też tu jestem!-krzyknął Leo, po czym zaczął się z nas śmiać, my zareagowaliśmy tym samym. Czuje, że to będzie fajna przyjaźń.
***
-Leo!!-krzyknęłam schodząc po schodach i kierując się w stronę kuchni, byłam okropnie głodna.
-Poszedł do sklepu.-usłyszałam głos Brazylijczyka, pochodzący z salonu, tam też się udałam.
-A Rita?-zapytałam niepewnie, cały czas czułam na sobie jego wzrok.
-W pracy, jesteśmy sami...-odpowiedział zmienijąc przy tym kanał w telewizorze.-Mamy chwilę żeby się trochę poznać.-popatrzył się na mnie z szerokim uśmiechem, był zabójczy.-Co tu w ogóle robisz, po twoim imieniu i akcencie wnioskuję, że z Hiszpnii raczej nie jesteś.
-Jestem z Polski, przyjechłam tu na wakacje.-po tych słowch brunetowi od razu opadły kąciki ust.-Coś nie tak?-zpytałam widząc jego minę.
-Czyli, że za niedługo wyjedziesz?-zapytał zrezygnowany, czy to możliwe, że podobam się piłkarzowi? Ba! I to jakiemu!
-Spokojnie, za dwa miesiące.-uśmiechnęłam się szeroko, Brazylijczyk zrobił to samo. Znaliśmy się chwilę, a ja poczułm jakąś więź między nami-nie taką jak z Patrykiem, ta była zupełnie inna. ALE NIE, NIE MOGŁAM SIĘ ZAKOCHAĆ, OBIECAŁAM COŚ SOBIE...
Neymar
Gdy zobaczyłem ją śpiącą wiedziałem, że nie będe mógł przejść obok niej obojętnie. Ona coś w sobie miała, coś czego nie miała jeszcze żadna dziewczyna, z którą się spotykałem, ale co to było? Sam nie wiem. Znałem ją parę godzin, a już coś do niej poczułem, przyjaźń? Zdecydowanie nie, to "coś" było silniejsze od przyjaźni, bo gdy rozmawialiśmy ze sobą po prostu nie mogłem oderwać od niej wzroku. Miłość? Jeszcze nie, kompletnie jej nie znałem, nie można zakochać się w kimś tak od razu, przynajmniej ja tak uważam. Zauroczenie? Bingo! To było to, tylko pytanie czy ona poczuła też coś do mnie? Nie będe pytał, za szybko, niepotrzebnie ją do siebie zraże, tego na prawde nie chce, bo z każdym jej słowem pociągała mnie coraz brdziej. Widziałem, że wstydziła się mnie, ale mi to nie przeszkadzało, wręcz odwrotnie, to było słodkie.
-Ney! Czy ty mnie słuchasz?!-zapytała z udawanym obużeniem. Tak się w nią wpatrzyłem, że straciłem kontakt z rzeczywitością.
-T...tak.-odpowiedziałem zdezorientowany.-Wiesz musze już iść, spotkmy się jeszcze?-zapytałem pełen nadzieji.
-Jasne! - odpowiedziała uśmiechnięta. Dlaczego poszedłem? Wiedziałem, że mógłbym zrobić coś głupiego, musiałem ochłonąć. Działała na mnie jak narkotyk, od którego coraz bardziej się uzależniałem. Pocałowłem ją w policzek po czym wyszedłem.
Aniela
Gdy mnie pocałował, przeszedł przeze mnie przyjemny dreszczyk. Ale.. To nie było to, nic do niego nie poczułam, ta więź, którą czułam nagle po tym buziaku zniknęła, nie wiem czemu, może ja się już uodporniłam od miłości? Wiem tylko, że między nami nie może być nic więcej poza przyjaźnią, nie chce przechodzić tego wszystkiego od nowa.
-Jestem!!-głos Leo rozniósł się po całym mieszkniu.
-Czemu tak krzyczysz?!-zapytałam, gdy ten wszedł do salonu.-I ogólnie taki szczęśliwy jesteś...mam sie bać?
-Anto wreszcie się do mnie wprowadza!-krzyknął jeszcze głośniej niż przedtem.-Poznacie się i na pewno zaprzyjaźnicie.
-Mam taką nadzieje.-uśmiechnęłam się życzliwie i zmieniłam kanał w telewizorze.
-Aa i zapomniałem się ciebie czegoś zapytać.-podszedł do mnie i usiadł na kanapie.-Jaki jest twój ulubiony sport i komu kibicujesz?-nagle śmiesznie spoważniał.
-Haha, a jak myślisz?-poruszyłam zabawnie brwiami.
-Nooo, piłka nożna i FC Barcelona!!-krzyknął i popatrzył na mnie z nadzieją czekając na moją odpowiedź.
-Bingo!!-ciekawe czemu się mnie tego pytał.-A co?-zapytałam.
-Bo...może chciałabyś pójść ze mną na trening i poznać reszte drużyny?-i wsystko było jasne.
-I ty się jeszcze pytasz?! Jasne!- cała rozpromieniałam to było moje największe marzenie. Jak by ktoś powiedział mi pare tygodni temu, że będe mieszkać z Leo Messim i że poznam całą drużyne Blaugrany, wyśmiałabym go, a tym czasem to wszystko to była prawda, cudowna prawda!
Kończąc rozmowe z Leo udałam się na góre, żeby doprowadzić się do normalnego stanu. Umyłam się po czym ubrałam krótkie spodenki i bluzke Fcb z numerem 15. Zeszłam do piłkarza, wsiedliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy w stronę Camp Nou, byłam cała podekscytowama, nigdy tam nie byłam.
***
-Tu jest pięknie...-wydukałam, gdy oglądałam dookoła stadion od środka. Był cudowny! Zawsze widziałam go tylko w telewizji i już tam wydawał się nieziemski, ale na żywo...to dopiero coś. Poszłam na trybuny i usiadłam na jednym z krzeseł, gdy nagle piłkarze zaczeli wychodzić, haha to było piękne. Neymar, Messi i Pique turlali się po murawie, Alves skakał na skakance, a Claudio i Marc mu dopingowali. Nikt nie zwrócił jeszcze na mnie uwagi, a ja miałam niezły ubaw, patrząc na to co robią. Nagle wszedł Luis Enrique, chłopcy momentalnie się uspokoili i teraz zwrócili uwagę na mnie... Wszyscy mi machali i pytali się Leo kim jestem, to było zabawne. Jednak jedna osoba tego nie robiła, lecz cały czas się na mnie patrzyła, był to Marc Bartra. Krępowało mnie to troche. Siedziałam tam jeszcze z dziesięć minut aż nagle usłyszałam swoje imie...
-Aniela! Choć tu!-krzyczał Leo z boiska. Podeszłam do nich iii się zaczęło... Wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć, nienawidze być w centrum uwagi, zawsze wolałam stać gdzieś z boku i grzecznie się przyglądać. Cała drużyna Barcelony ustawiła się w kolejce i każdy się ze mną witał, noo może oprócz Neymara bo z nim już się znałam. Myślałam, że padne jak Luis Suarez klęknął przedemną. Na samym końcu był Marc, podszedł niepewnie i spojrzał mi w oczy, w tym momencie poczułam motyle w brzuchu, nigdy jeszcze tego nie przechodziłm nawet...nawet z Danielem.
-Byłem...yyy to znaczy jestem Marc.-powiedział i zaczął się śmiać wszyscy zrobili to samo.
-Chłooooopaki, ktoś tu spodobał się Bartrze!-wykrzyczał Jordi Alba, my jednak nie zwracaliśmy na to uwagi i cały czas patrzliśmy sobie w oczy.
-Aniela.- powiedziałam, trochę śmielej od bruneta, ale i tak nieśmiało. Czy to możliwe? Czy to możliwe, że Aniela Rozuz się zakochała? Przecież to niemożliwe, przecież....obiecałam coś sobie.
-Fajna bluzka.-powiedział szeroko się uśmiechając. -Dobry wybór!
-Haha, dzięki, dobra na mnie chyba już czas, pa.-powiedziałam to po czym pocałowałam go w policzek.-Pa chłopaki!-krzyknęłam i wyszłam. Tak, nadszedł ten dzień...Aniela się...się zakochała! Jak to możliwe? Sama nie wiem...wiem jednak to , że ja chyba też mu się spodobałam.
***
-Cześć Rita!-krzyknęłam, gdy weszłam do domu.
-Co się stało, że tak promieniejesz?- zapytała z uśmiechem.
-Rita...ja..się chyba zakochałam.-mówiąc to bawiłam się nerwowo branzoletką.
-Przecież to świetnie, czemu się nie cieszysz?-zapytała zdziwiona.
-Pamiętasz jak opowiadałam, ci o...Danielu?-pokręciła twierdząco głową i dała mi znak abym kontynuowała.-No.. To ja sobie obiecałam, że już nigdy się nie zakocham, a teraz gdy go zobaczyłam, nie umiałam oderwać od niego wzroku i jeszcze te cholerne motyle w brzuchu...co ja mam zrobić?
-Cieszyć się! Musisz zmienić zdanie na temat miłości, bo skończysz jako stara baba z kotem.-powiedziała po czym zaczęła się śmiać.-Ale ty nadal nie powiedziałaś mi kto to!-udawała obużenie.
-Marc, Marc Bartra, tak zakochałam się w piłkarzu, który może mieć wszystkie...po co miałby zwrócić uwagę na mnie? Jestem żałosna.-byłam załamana, co ja miałam zrobić w takiej sytuacji, przeciez ja na pewno jestem mu obojętna, no ale...patrzył się na mnie jednak nie normalnie, nie jak na zwykłą dziewczynę.
-Co ty mówisz? Marc nie jest taki, znam go i to bardzo dobrze, a teraz idź spać, bo już późno.-powiedziała i puściła mi oczko.
-Masz racje, musze sobie to przemyśleś, może ja się nie zakochałam? Może mi się tylko wydaje?
-Przestań gadać głupoty i pogódź się z tym, że możesz się zakochać!-Rita jest cudowna, mieć taką przyjaciółkę to skarb, potrafiła mnie podnieść na duchu. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym jej wczoraj tam nie zaczepiła, straciłabym szanse na wspaniałą znajomość.
Poszłam na góre do pokoju, miałam już się kłaść, gdy nagle dostałam sms:
-Hey, miałabyś ochotę się jutro spotkać?~Marc
-Hej, jasne. Gdzie i o której?
-Będe o 16, pa ;)
-Pa
~Skąd on ma mój numer? Hmm... Może od Messiego. Czyli jednak nie jestem mu obojętna.. Tylko co ja jutro na siebie założe... Musze iść na zakupy!~ przez tego sms'a nie umiałam zasnąć, cały czas myślałam czy ja sie naprawde zakochałam, miłość od pierwszego wejrzenia? Nie wiem, już nic nie wiem, pogubiłam się, te wakacje na pewno namieszają w moim życiu i to bardzo, a to dopiero był początek...
__________________________________________________________________________
No to mamy trzeci rozdział, jak widać trochę te wakacje namieszały w życiu Anieli, a to dopiero początek. Czekajcie na następny rozdział, a tym czasem zapraszam do komentowania, bo jest tu jakaś mała aktywność ;cc
-Cześć Rita!-krzyknęłam, gdy weszłam do domu.
-Co się stało, że tak promieniejesz?- zapytała z uśmiechem.
-Rita...ja..się chyba zakochałam.-mówiąc to bawiłam się nerwowo branzoletką.
-Przecież to świetnie, czemu się nie cieszysz?-zapytała zdziwiona.
-Pamiętasz jak opowiadałam, ci o...Danielu?-pokręciła twierdząco głową i dała mi znak abym kontynuowała.-No.. To ja sobie obiecałam, że już nigdy się nie zakocham, a teraz gdy go zobaczyłam, nie umiałam oderwać od niego wzroku i jeszcze te cholerne motyle w brzuchu...co ja mam zrobić?
-Cieszyć się! Musisz zmienić zdanie na temat miłości, bo skończysz jako stara baba z kotem.-powiedziała po czym zaczęła się śmiać.-Ale ty nadal nie powiedziałaś mi kto to!-udawała obużenie.
-Marc, Marc Bartra, tak zakochałam się w piłkarzu, który może mieć wszystkie...po co miałby zwrócić uwagę na mnie? Jestem żałosna.-byłam załamana, co ja miałam zrobić w takiej sytuacji, przeciez ja na pewno jestem mu obojętna, no ale...patrzył się na mnie jednak nie normalnie, nie jak na zwykłą dziewczynę.
-Co ty mówisz? Marc nie jest taki, znam go i to bardzo dobrze, a teraz idź spać, bo już późno.-powiedziała i puściła mi oczko.
-Masz racje, musze sobie to przemyśleś, może ja się nie zakochałam? Może mi się tylko wydaje?
-Przestań gadać głupoty i pogódź się z tym, że możesz się zakochać!-Rita jest cudowna, mieć taką przyjaciółkę to skarb, potrafiła mnie podnieść na duchu. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym jej wczoraj tam nie zaczepiła, straciłabym szanse na wspaniałą znajomość.
Poszłam na góre do pokoju, miałam już się kłaść, gdy nagle dostałam sms:
-Hey, miałabyś ochotę się jutro spotkać?~Marc
-Hej, jasne. Gdzie i o której?
-Będe o 16, pa ;)
-Pa
~Skąd on ma mój numer? Hmm... Może od Messiego. Czyli jednak nie jestem mu obojętna.. Tylko co ja jutro na siebie założe... Musze iść na zakupy!~ przez tego sms'a nie umiałam zasnąć, cały czas myślałam czy ja sie naprawde zakochałam, miłość od pierwszego wejrzenia? Nie wiem, już nic nie wiem, pogubiłam się, te wakacje na pewno namieszają w moim życiu i to bardzo, a to dopiero był początek...
__________________________________________________________________________
No to mamy trzeci rozdział, jak widać trochę te wakacje namieszały w życiu Anieli, a to dopiero początek. Czekajcie na następny rozdział, a tym czasem zapraszam do komentowania, bo jest tu jakaś mała aktywność ;cc
ale jej zazdroszcze ;) haha pozdrawiama i czekam oczywiście z niecierpliwością na rozwój wydarzeń ;) Gdybyś chciała wpaść dodałam nowy rozdział ;)
OdpowiedzUsuńbarcaismylife.blogspot.com
Już ide czytać ;)
Usuńo matko serio?? też tak bym chciała 3 i 2 to najlepsze rozdziały ♥ czekam z niecierpliwością na następny
OdpowiedzUsuńDzięki za miłe słowa ;) Jutro powinien być następny <33
Usuńkiedy następny bo nie mogę się doczekać?
OdpowiedzUsuńHah, właśnie teraz wstawiłam ;) Miłego czytania :*
Usuń