-Proszę tu nie wchodzić!-powiedziała mi pielęgniarka, która poinformowała nas o obudzeniu się An.
-Ale jak to?! Muszę ją zobaczyć!
-Zaraz, musimy jej zrobić badania.-uśmiechnęła się do mnie i wskazała mi krzesło, na które usiadłem. Siedziałem z jakieś 20 minut, było już dobrze po północy, z racji tego, że byłem nie trzeźwy zasnąłem...
***
-Proszę pana, niech pan wstanie.-usłyszałem głos, czyli zasnąłem, super nie zobaczyłem An.
-Czy Aniela żyje?-zapytałem wstając ze szpitalnego krzesła.
-Tak, ale...-tu nie dałem jej dokończyć, bo od razu pobiegłem do salki z numerem 7. Potrąciłem jeszcze parę ludzi przy tym.
-Aniela! Mój Boże ty żyjesz!-podbiegłem do niej i pocałowałem, ta jednak szybko się odsunęła.
-Co pan tu robi!? Jaka Aniela? Niech pan stąd wyjdzie!-krzyczała oburzona.
-Ale...ale jak to? Jaki pan? An, nie poznajesz mnie?-ona pokiwała przecząco głową, miała coś powiedzieć, ale do sali wszedł lekarz.
-Panie Bartra, proszę za mną.-mówiąc to wskazał mi wyjście, popatrzyłem się bezradnie na nią, leżała i patrzyła się na mnie przerażonym wzrokiem.
-O co chodzi? Co ja jej zrobiłem? Dlaczego mnie do cholery nie pamięta?!-zapytałem wkurzony, siadając na fotel.
-Próbowałam panu wyjaśnić, ale uciekł pan.-powiedziała pielęgniarka wchodząc do gabinetu.
-No to co jej jest!? Obudziła się, żyje, to dlaczego mnie nie pamięta?!
-Panna Rozuz straciła pamięć... Nic nie pamięta, nawet swojego imienia, dlatego zapytała się pana o kogo chodzi, gdy mówił pan do niej Aniela.-patrzyłem się tępo na jakiś biały obrazek wiszący na ścianie, nie mogłem w to uwierzyć, odzyskałem ją i ponownie straciłem... bo...bo ona mnie nie pamiętała...
-Jest możliwość, że ją odzyska?-wreszcie się odezwałem.
-Tak, może nawet za parę godzin, ale może też być tak że będzie ją odzyskiwać tygodniami miesiącami lub latami, jest też taka możliwość, że już nigdy jej nie odzyska, pana zadaniem jest przypominanie jej wszystkiego stopniowo, mówić o jej rodzinie, jak się tu znalazła, a przede wszystkim kim pan jest.-w tym momencie nadzieja zgasła, przecież ja nic o niej nie wiedziałem, opowiadała mi trochę o rodzinie, ale nie wystarczająco.
-Niech pan do niej idzie i wszystko wytłumaczy...-jak powiedział tak zrobiłem, udałem się do jej sali, wszedłem cicho poprzedzając to zapukaniem do drzwi.
-Yhm..hej.-powiedziałem niepewnie-Przepraszam cię za moje zachowanie...
-Ale...nic się nie stało powiedz mi tylko...jak ja się tu znalazłam?-zapytała trochę śmielej, chyba mi ufała...
-Mam mówić wszystko od początku.-ona pokiwała twierdząco głową.-No bo...mieszkasz w Polsce i teraz wyjechałaś tu na wakacje...
-Tu, czyli?-zapytała.
-Barcelona, no i...mieszkałaś u Leo Messiego, poznaliśmy się i... byliśmy parą.-skłamałem, wiem jestem idiotą, ale ja ją na prawdę kochałem, bałem się że ona mnie już nie kocha, że może mnie zostawić.
-Jesteśmy razem?-zapytała, po czym lekko się uśmiechnęła.
-Tak...-skrępowałem się jej uśmiechem, Boże jak mi go brakowało...-była impreza u naszego przyjaciela, wszyscy byli pijani, a my poszliśmy na spacer...-czułem jak łzy napływają mi do oczu, ona to chyba zauważyła.-Pocałowaliśmy się, a potem przeszliśmy przez ulicę, jednak przejechało auto...które cię potrąciło.-poleciały mi łzy po policzku. Ona zbliżyła się do mnie i otarła je.
-Nie płacz, może i nic nie pamiętam...ale...gdy cię zobaczyłam poczułam jakąś więź między nami, na razie tylko tobie tu zaufałam...-zbliżyła się do mnie i popatrzyła mi w oczy, cholernie mi tego brakowało, jej głosu, śmiechu, powalającego wzroku...
-Boże...Aniela, tak mi ciebie brakowało...-uśmiechnęła się lekko i pocałowała mnie w czoło.
-Czyli nazywam się Aniela, a na nazwisko?
-Rozuz..
-Ale...mówiłeś że jestem z Polski, nie brzmi to Polsko.-racja, też się dziwiłem jej nazwiskiem, ale nigdy nie pytałem...
-Nigdy mi nie mówiłaś czemu, ja też się nie pytałem...
-A... ten Leo..to jakaś moja rodzina?
-Niee.. przyjechałaś tu i nie miałaś gdzie mieszkać, jego siostra twoja najlepsza przyjaciółka Rita zaproponowała ci mieszkanie z nimi.-ciężko mi było, połowę co mówiłem znałem tylko z opowiadań Messiego.-Zadzwonić po nich?-zapytałem, ona potwierdziła to ruchem głowy, uśmiechnąłem się do niej i wziąłem komórkę.
-Messi?? Stary Aniela się obudziła!!
-...
-Tak, bierz Ritę i przyjeżdżajcie!
-...
-Pa..
-Chyba się ucieszyli?-zapytała, gdy wróciłem.
-Tak, kochają cię, jesteś dla nich jak rodzina.-popatrzyła się na mnie uśmiechając się.
Aniela
Przestraszyłam się na początku, gdy go zobaczyłam, ale kiedy przyszedł po raz drugi by mnie przeprosić widząc go poczułam coś między nami, tak jakbym go kochała, czyli że byliśmy kiedyś razem...musieliśmy się bardzo kochać...
Marc poszedł na dół do kawiarni po picie, a ja leżałam i czekałam na moich "przyjaciół".
-Aniela obudziłaś się!!-trochę się skrępowałam...ona chyba nie wiedziała, że straciłam pamięć i że kompletnie jej nie pamiętam...
-Yhmm...-nie wiedziałam co powiedzieć, na szczęście uratował mnie Marc...
-Rita..ona straciła pamięć, nie pamięta cię..-zrobiło mi się głupio, na prawdę byłam chyba dla nich ważna...a ja ich nie pamiętałam.
-Spokojnie, na pewno wróci.-uśmiechnęłam się.-Marc..
-Tak?-podszedł i złapał mnie za rękę, to było bardzo przyjemne...
-Kiedy będę mogła stąd wyjść?
-Lekarz powiedział, że jutro.-pocałował mnie w czoło i odwrócił się do Rity.-Gdzie Leo?
-Po drodze Złapał go Ney, zaraz przyjdzie.-No i nagle w drzwiach pojawił się Mesii.-O wilku mowa.-powiedziała uśmiechając się.
-Aniela! Cześć!-podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło.
-Hej.-uśmiechnęłam się lekko.
-Wiecie co, może zostawmy ją, niech pobędzie sama.-powiedział Marc.
-Racja.-powiedzieli chórem, Pożegnali się ze mną i wyszli.
Są bardzo mili, ale... czułam się z nimi bardzo nieswojo, nie wiem czemu... Byłam trochę zmęczona więc poszłam spać.
***
Otworzyłam oczy, a przede mną pojawił się jakiś mężczyzna, chyba płakał...
-Kim pan jest!?-krzyknęłam, on popatrzył się na mnie tępo i podszedł bliżej.
-An....kochanie jesteś bezpieczna.-czy on powiedział do mnie "kochanie"? Nie wiedziałam kompletnie kim on jest i dlaczego tak do mnie mówił!? Z tego co było mi wiadomo to przed wypadkiem byłam z Marcem.
-Zaraz, zaraz po pierwsze jakie kochanie?! A po drugie kim ty człowieku jesteś!?-wkurzyłam się, to było zrozumiałe, że nie będę go znać, ale przecież nie mogliśmy być razem skoro byłam z Bartrą.
-Yhm... trudno powiedzieć...bo...-zacinał się.
-No mów!! Jak się nazywasz?-zapytałam trochę spokojniej.
-Jestem...jestem Patryk i... to ja...ja cię potrąciłem-momentalnie serce podeszło mi do gardła, to właśnie ta osoba, która stała przede mną zniszczyła mi życie...
-Wyjdź!-krzyknęłam, nie mogłam na niego patrzeć!-No mówię ci coś! Wynoś się stąd!
-I tak będziesz moja...-powiedział groźnym głosem i wyszedł...nie wiedziałam o co mu chodzi, jak to jego? Miałam ochotę się rozpłakać... Do pomieszczenia wszedł lekarz.
-Pani Rozuz, mamy dobre wyniki.-uśmiechnął się do mnie przyjaźnie i mówił dalej.-Możemy już panią wypuścić i jest możliwość, że za parę miesięcy odzyska pani pamięć.-wreszcie coś dobrego, miałam nadzieję, że w końcu sobie wszystko przypomnę i będę mogła żyć tak jak dawniej.-Jest tylko jeszcze jedna sprawa, proszę się nie przemęczać, wskazane jest nawet żeby dużo pani leżała. Noo to nie trzymam już pani dłużej.-powiedział i zaczął wychodzić.
-Panie doktorze!-powiedziałam gdy miał już przekroczyć próg.-Mógłby pan zadzwonić po tego chłopaka co tu był? Znaczy nie tego co parę minut temu wyszedł.-szybko się poprawiłam.
-Chyba już wiem o którego chodzi.-uśmiechnął się.-Bardzo mu na pani zależy przez ten miesiąc cały czas do pani przychodził, nie raz nawet tu spał.-gdy to usłyszałam od razu zrobiło mi się ciepło na sercu, zależało mu na mnie i to bardzo...
***
Czekałam przed wejściem do szpitala na Marca, już z dobre 20 minut stałam i wypatrywałam go. W pewnym momencie ktoś położył na moje oczy ręce, odwróciłam się i zobaczyłam go, trzymającego bukiet kwiatów, ale to co najbardziej zwróciło moją uwagę to nieudolnie zawiązany krawat, ahh.
-Witaj w świecie żywych kochanie!-powiedział całując mnie, to było bardzo miłe, ale nie umiałam się do niego przyzwyczaić, jak nie patrzeć to ja go nie znałam... w ogóle.... I jeszcze gdy powiedział "kochanie" to skojarzył mi się ten Patryk, ale starałam się o tym nie myśleć, złapałam rękę bruneta i pociągnęłam go w stronę auta. Miałam nadzieję, że poczuję do niego to co czułam kiedyś...jeśli w ogóle coś do niego czułam, nie wiedziałam i to było najgorsze.
-Too... gdzie jedziemy?-zapytałam, gdy jechaliśmy.
-Do mnie?-zapytał-To znaczy wiesz... mieszkasz u Rity i Leo...
-To jedźmy do nich.-troszkę się zmieszałam, głupio mi było gdy widziałam jak się na mnie patrzył, niby coś czułam, że między nami jest, ale nic nie pamiętałam...kompletnie nic,-Czemu się tak na mnie patrzysz.-zapytałam skrępowana.
-Hah... po prostu przez ten wypadek zrozumiałem jak bardzo cię kocham...-poczułam jak na moich policzkach robią się wielkie czerwone rumieńce, bałam się że to zauważy.
-Odpowiesz mi jeszcze na parę pytań?-zapytałam, gdy stanęliśmy na czerwonym świetle.
-Możemy sobie zrobić u mnie wieczór filmowy, wtedy ci wszystko opowiem...
-Dobry pomysł.-uśmiechnęłam się-A tak w ogóle to która godzina?
-Prawię osiemnasta, to co jedziemy od razu do mnie?
-Dobra.-uśmiechnęłam się, na znaku pojawił się kolor zielony, a my ruszyliśmy.
***
-To ty zrób popcorn, a ja wybiorę film.-powiedział Marc z Salonu, kurde czułam się tak strasznie nieswojo w jego domu, to takie głupie, że jeden wypadek potrafi zmienić wszystko, że parę sekund potrafi zmienić całe życie, co jeśli już nigdy więcej nie poczuje do niego tego co czułam kiedyś, co on czuje do mnie? Z zamyśleń wybił mnie Marc.-Ej An, żyjesz?
-Yhm.. T-Tak.-zająknęłam się.
-Too..?
-Yyy.. przepraszam cię... nie słuchałam.-zrobiło mi się głupio.
-Wiesz może odpuśćmy sobie film.-usiadł koło mnie.-Miałaś jakieś pytania?
-Aaa, no..tak -krępowałam się przy nim, ja naprawdę dużo dla niego znaczyłam, a co jak ja go nie pokocham...i...Nie An! Nie myśl o tym!-Albo..nie już nie...Wiesz położę się spać...
-Choć pokaże ci pokój.-złapał mnie za rękę i zaprowadził do pokoju. Był śliczny i taki wielki. Przebrałam się w dużą koszulkę z napisałem FC Barcelona...nie wiedziałam co to było i spodenki, położyłam się do łóżka i zaczęłam myśleć o tym wszystkim, jak będzie wyglądało moje dalsze życie...czy w końcu odzyskam pamięć i czy będę mogła żyć normalnie...?_______________________________________________________________________________
Mamy rozdział, nic tu nie mam do napisania, dajcie jakieś propozycje jeśli chodzi o Anielę i Marca, chcę wiedzieć jakie macie o nich zdanie, czy powinni być razem? Możecie też podać mi jakieś osoby(piłkarzy lub kogoś innego) jeśli chcecie żeby np. na jeden rozdział pojawiły się w opowiadaniu. ;) Parę komentarzy to będzie nowy rozdział, do następnego <3 :*
Rozdział świetny. Dobrze, że An się wybudziła. Teraz tylko, żeby sobie jak najszybciej wszystko przypomniała. Ona musi być z Marciem są tacy słodcy <3 Jak już chciałaś jakąś propozycję to mile by się czytało, jakby w następnym rozdziale pojawił się Kun Aguero ;) Czekam na next i Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńdziękuje za miłe słowa ;) Coś pomyśle o Kunie, nawet fajny pomysł ;)
UsuńSuperowy dobrze ze An sie obudzila ;) i nawet przed wycieczka zdarzylas Yeah <3 <3
OdpowiedzUsuńSpecjalnie wstawiłam dzisiaj ;) :* <3
UsuńKiedy next?
UsuńJak się wyrobię to dzisiaj, a jak nie to jutro. Przepraszam was, ale miałam kilka sprawdzianów i kartkówek, więc nie miałam czasu, ale teraz jak dobrze pójdzie to się wszystko zmieni i nie będe sie opóźniała
UsuńZapraszam na 11 rozdział! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://przeznaczeniedwochserc.blogspot.com/
Pozdrawiam ;*
Idealnie to określiłaś. Odzyskał ją na chwilę, by ponownie stracić ją tak naprawdę w jeszcze większym bólu. Mam jednak nadzieję, że wszystko się między nimi ułoży, bo są naprawdę bardzo fajną parą. Jedną z tych uroczych, których nic nie powinno nigdy rozłączyć.
OdpowiedzUsuńA do tego Twój piękny styl pisania dodaje temu wszystkiemu jeszcze większego smaka!
Czekam na następny! ;)
dziękuje za miły komentarz <33 dodają one ochoty do dalszego pisania, wiem że mam dla kogo pisać :* ;)
Usuń