środa, 13 maja 2015

Rozdział 8 - "Nie...wszystko dob..."

-Zobaczysz zaraz cię zniszczę! Wystarczy mi jedna dobra akcja, a będzie po tobie!-słyszałam kogoś głos z dołu.
-Haha, mój drogi, mi też wystarczy tylko jeden gol.-ten akurat umiałam rozpoznać, był to nie kto inny jak Marc, mimo że z tą osobą byli na dole słyszałam ich bardzo dobrze. Leżałam jeszcze w łóżku i ani mi się śniło wstać, ale nie umiałam wytrzymać słuchając ich kłótni. Wstałam, bardzo leniwie, i poszłam po ciuchu na dół, tak aby nie przeszkodzić im w rywalizacji, szczerze mówiąc to domyślałam się jakiej, Marc opowiadał mi, że jest piłkarzem i gra w jakimś klubie, tak na prawdę to nie pamiętam jakim, chyba nie byłam fanką sportu, zresztą nie wiem, bo ja przecież nic nie wiem!
Zaszłam ich od tyłu i zwinnym ruchem ręki, gdy tajemniczy mężczyzna miał chyba strzelić gola, jeśli tak to sie nazywa, wzięłam im joysticki. I te miny, haha bezcenne.
-Ejj!..yy-nieznajomy miał na mnie nakrzyczeć, ale gdy się odwrócił i mnie zobaczył od razu przerwał to co miał powiedzieć.-yy.. witam piękną panią.-wstał i pocałował moją rękę.
-E stary wypad.-podszedł do mnie Marc i objął mnie w biodrach, nadal było to dla mnie krępujące, ale starałam się tego nie okazywać.
-Aaa.. sory.-podał mu rękę.-..a ty jesteś?-zapytał zalotnie.
-Aniela, a ty się przedstawisz?-mężczyzna na to pytanie zrobił wielkie oczy i ze śmieszną miną zapytał.
-Serio, ty..ty nie wiesz!?
-No jak bym wiedziała to bym się nie pytała.-Bartra stał obok mnie i się z wszystkiego śmiał. Ja nadal nie wiedziałam o co chodzi.-No o co wam chodzi?!
-No, ale ty udajesz??-zapytał zdezorientowany, a ja NADAL nie wiedziałam czemu Bartra się śmieje.
-Człowieku! Mówię ci, że nie.-wkurzyłam się lekko.
-Jestem Aguero...dalej wiesz?!-zapytał z udawanym oburzeniem.
-A skąd mam wiedzieć?!
-No Boże, Kun ona straciła pamięć nie zna cie!
-A znałam?-zapytałam ze zdziwieniem.
-On jest piłkarzem Manchesteru City, nie znałaś na żywo, ale założę się że sikałaś na jego widok w telewizji,-na te słowa obydwaj panowie wybuchli śmiechem na co ja wyszłam z pokoju do kuchni. Byłam strasznie głodna, oni chyba myśleli, że się obraziłam bo od razu pobiegli za mną.
-Weź się nie obrażaj...-podszedł do mnie Marc i zrobił minę małego szczeniaczka. Już miałam ulec, aż..-No bo kto nam zrobi śniadanko jak nie ty?-wiedziałam, że żartuje ale miałam słabe nerwy, to chyba po tym wypadku, ogólnie wszystko mnie tak denerwuje, zresztą nie pamiętam jaka byłam przed tym okropnym dniem.
-Ah tak? To sami sobie radźcie, ja idę do Rity.-wystawiłam im język, poszłam na górę, przebrałam się lekko umalowałam i zeszłam po drodze wykręciłam numer taksówki. Marc chciał mnie zatrzymać, ale ja wyszłam, Nie byłam zła, ale chciałam żeby trochę się o mnie pomartwił. Gdy auto podjechało wsiadłam i ruszyłam w stronę mieszkania Messiego.
Po nie całych 15 minutach byłam już na miejscu, dałam pieniądze miłemu panu i udałam się w stronę drzwi wejściowych.
-Ooo.. dzień dobry w czym mogę pani pomóc?-zapytała jakaś miła, ładna, młoda kobieta.
-Dzień dobry. Nazywam się Aniela Rozuz, ja do Rity.
-Aniela? Przypominam sobie! Leoś mi dużo o tobie mówił.-powiedziała bardzo miłym i pogodnym tonem.-Rit! Zobacz kto do ciebie przyszedł!-krzyknęła patrząc się w stronę salonu. Prevez przyszła i zaprosiła mnie do środka, nie byłam tu jeszcze.. no kurde! Na pewno byłam! Ale nie pamiętam! To tak cholernie boli, że nic nie pamiętam, moich najbliższych przyjaciół, najbliższych dla mnie miejsc, najważniejszych! Cały czas myślę co by było gdybym się już nie obudziła, może byłoby lepiej? Może nie sprawiałabym im teraz takiego kłopotu, przecież to oni muszą być teraz przy mnie, nawet nie muszą! Ale to robią... to takie miłe, że mam w nich wsparcie, cały czas myślę też o moich rodzicach Nagle przed oczami zrobiło mi się czarno przez jakieś parę sekund nic się nie zmieniało, aż nagle ujrzałam kuchnie po czym pojawiła się zdziwiona mina jakiegoś zaspanego chłopca i jakaś para stojąca obok mnie, uśmiechali się, a ja stałam jak wryta uśmiechając się. W pewnym momencie słyszę jakieś imię zakończone echem....Ehh nic nie zrozumiałam, widziałam teraz tylko tego chłopczyka...czułam jak strasznie boli mnie głowa i jest mi słabo, ale to coś nie urywało się, naglę imię zostało powtórzone, teraz zrozumiałam... Wiktor... Czy to mój brat? Czy ci ludzie to byli moi rodzice? Wszystko w parę sekund zniknęło, a ja zobaczyłam Ritę, która coś mówiła ale nic nie słyszałam widać było przerażenie w jej oczach,
-Wiktor!!-krzyknęłam na cały dom upadając na kolana i zamykając oczy, aby znów zobaczyć tego chłopca, jednak nie udawało mi się to.
-Twój brat?!-zapytała stojąc nade mną.-Boże! Aniela krew leci ci z nosa!
-Że co... że mi? Zapytałam półprzytomnie, przyjaciółka złapała mnie pod rękę i zaprowadziła do łazienki po czym przemyła mi twarz,
-Dziwne... Ta krew spłynęła ci tylko trochę...parę kropelek.-rzekła tajemniczym głosem..Ja mało zrozumiałam, nie słuchałam byłam oszołomiona tym co parę minut temu zobaczyłam.
-Posłuchaj...-wstałam ledwo o swoich siłach, ponieważ złapałam się za umywalkę.-Kiedy..kiedy powiedziałam Wiktor..-mówiłam sapiąc było to dla mnie strasznie trudne, tak jakby mój mózg szukał starych momentów z mojego życia, gdy je odtworzył zabrał mi przy tym wszystkie siły.-Krzyknęłaś, że...że to mój bra-brat..-powiedziałam i znowu upadłam..kompletnie nie miała sił, wszystko nagle zniknęło.
-To nie czas na takie rozmowy! Choć jedziemy do szpitala! Anto!!-krzyknęła wychodząc z łazienki.
-Co sie stało?!-zapytała przybiegając cała zdyszana.
-Aniela źle się poczuła, proszę powiedz Leo jak przyjdzie, że pojechałyśmy do szpitala.
-Nie...wszystko dob...-i nagle przed moimi oczami pojawiła się ciemność...

                                                                    ***

-No tak, już chyba wiem czym tkwi cała sprawa, chodzi mi o to zasłabnięcie i nagłe przypomnienie sobie o rodzinie.-usłyszałam głos lekarza, pamiętam go, widziałam go kiedy się obudziłam po tym nieszczęsnym wypadku. Ja leżałam na łóżku szpitalnym, strasznie bolała mnie głowa, ledwo otworzyłam powieki, kompletnie straciłam siły.-O.. obudziła się pani.-popatrzył na mnie uśmiechnięty lekarz, próbowałam go odwzajemnić, ale nie za bardzo umiałam.-No to mówiłem o tym, że znam powód tego wszystkiego.
-Chodzi panu o te urywki z mojego życia...?-zapytałam półprzytomnie opadając na łóżko szpitalne, nie umiałam nic mówić nic zrobić, to było okropne.
-Tak, o to, to wszystko stało się tak dlatego, że pani mózg zaczyna sobie wszystko przypominać, będzie się tak na pewno działo częściej i to dobrze, jest pani tak osłabiona dlatego, że pani mózg na prawdę dużo musiał się wysilić aby odnaleźć te informacje z pani dawnego życia, mówiąc dawnego mam na myśli sprzed wypadku, poleży tu pani jeszcze trochę, aby odpocząć.
-A.. ta krew?-zapytała Rita, która do tej pory jeszcze się nie odzywała, tylko patrzyła z boku wsłuchując się w słowa lekarza.
-To typowe, po prostu Panna Aniela się przemęczyła, więc z osłabienia poleciała jej krew, następnym razem pewnie też tak będzie.
-No a kiedy będzie ten następny raz?-zapytałam.
-Nie wiem dokładnie, może jutro, a może za parę tygodni.-powiedział, popatrzył się na mnie pogodnie i wyszedł, ja znowu nie miałam siły aby odwzajemnić jego uśmiech. Powiedziałam Ricie, żeby poszła do domu, trochę się kłóciła, ale jeszcze po paru minutach namowy się zgodziła. Poprosiłam ją też aby nic nie mówiła Marcowi, no dobra jest słodki jak się martwi, ale czasami przesadza, a ja tego nie lubię. Głowa zaczynała boleć mnie co raz mocniej więc położyłam się spać. Tak na prawdę to spałam chyba tylko z godzinę bo do pokoju wparował Leo, z tą samą kobietą, która mnie przywitała.
-An! Dobrze sie czujesz?-Rita mi mówiła, że Messi traktuje mnie jak siostrę, to było bardzo miłe.
-Tak..ale strasznie boli mnie głowa.-popatrzyłam na tą kobietę z nie małą ciekawością, nikt mi jeszcze jej nie przedstawiał.
-A no tak-uśmiechnęła się szeroko, chyba zauważyła, że się jej przyglądam.-Jestem Antonella, mów Anto,
-Ja jestem Aniela, wy jesteście razem?-zapytałam patrząc na nich, obejmowali się. Na to pytanie pokiwali razem głowami.-Ale zaraz, zaraz czy ty aby nie jesteś w ciąży?-uśmiechnęłam się szeroko, w ich obecności od razu odzyskałam siły, można powiedzieć że nawet głowa mnie już prawie w ogóle nie bolała.
-Tak.-uśmiechnęła się życzliwie.-Cztery tygodnie.-dorzuciła. Niespodziewanie do pokoju wszedł lekarz.
-Widzę, że już jest lepiej-ja tylko pokiwałam twierdząco głową.-Chyba można powiedzieć, że może pani sobie już iść.
-Wygania mnie pan?-powiedziałam żartobliwie.
-Tak! Wyganiam panią.-uśmiechnął się.-Proszę iść do recepcji po wypis i żegnam, mam nadzieję że sie już nie zobaczymy. -Jak powiedział tak zrobiłam, poszłam do recepcji wzięłam wypis i razem z przyjaciółmi udałam się do domu, Marc nic nie wiedział i lepiej niech tak zostanie jak już mówiłam nie potrzebuje takiej opiekuńczości z jego strony.
-Dziękuje wam.-powiedziałam całując ich po kolei w policzki zaczynając od kierowcy czyli Messiego.
Nie ma za co, zawsze możesz na nas liczyć.-uśmiechnął się Leo.
-Jesteśmy jak rodzina.-dodała Anto. Zamknęłam drzwi od samochodu i udałam się w stronę domu. Otwierając drzwi dostrzegłam w kuchni Bartre więc się tam udałam.
-No, no jednak wróciłaś, ale teraz to chyba na kolacje, a nie śniadanie.-śmiał się ze mnie Marc. Mimo, że było mi lepiej to i tak byłam zmęczona nie miałam ochoty z nimi siedzieć.
-Tą kolacje chyba też sobie razem zjecie.-wystawiłam mu język.
-No to dobranoc.-wyszedł z łazienki w samych bokserkach Kun i ta cudna klata.
-Albo sam.-powiedziałam śmiejąc się.-Dobranoc.-wypowiadając to poszłam do łazienki umyć się, a potem udałam się do mojej sypialni. Położyłam się do łózka i zaczęłam tradycyjne rozmyślanie. Wszystko zaczynało się układać, w końcu zaczęłam sobie coś przypominać, teraz trzeba tylko czekać. Zamknęłam oczy i zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Nowy rozdział przepraszam, że po tygodniu, ale miałam dużo obowiązków teraz będzie już chyba regularnie. Chyba wam sie podoba to opowiadanie bo cały czas domagaliście się rozdziału. 5 komentarzy=nowy rozdział.

6 komentarzy:

  1. Cudowny i jest Kun <3 Kocham jejku przy momencie o jego klacie się rozpłynęłam. Wszyscy są tacy mili i opiekuńczy dla Anieli, aż się robi ciepło na serduszku ;) Czekam na next i Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje ;* Teraz myślę nad następnym rozdziałem, na razie będzie spokojnie planuje jeszcze nic nie mieszać :D ;) również pozdrawiam :*

      Usuń
    2. Cudowny ^_^ jeju wyobrazilam sobie jaki to musial byc widok Kuna w samych bokserkach :D xddd czekam na next <3

      Usuń
    3. Haha no tak, tylko jej pozazdrościć ;D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. 5 komentarzy = Nowy rozdział. Aktywność maleje ;c

      Usuń