No to tak: Minął już miesiąc od mojego wybudzenia się, Kun postanowił z nami zamieszkać miał przerwę w sezonie, więc nic go nie zatrzymywało. Było z nim śmiesznie, gdy przychodzili inni piłkarze w domu było po prostu wesołe miasteczko. Polubiłam piłkę nożną i bardzo się w nią wciągnęłam, ta gra jest piękna, zauważyłam że oni nie grają dla sławy i pieniędzy, oni grają bo to kochają i kochają też siebie, są dla siebie jak rodzina, no w końcu "Mes que un club". Strasznie się z nimi zaprzyjaźniłam, z innymi dziewczynami też, niestety Shak jeszcze nie poznałam bo jest w trasie koncertowej, podobno jest piosenkarką. Anto już coraz bardziej zaokrągla się brzuszek, z tego co wiemy to będzie chłopiec, ale przyszli rodzice jeszcze nie znają jego imienia. Z Marcem jest coraz lepiej, zaczyna dobrze grać. Enrique wpuszcza go częściej na boisko z czego jest bardzo zadowolony, jeśli chodzi o nas, to też już zaczęło iskrzeć, Kocham go, zaczęłam się czuć jak bym już go Kiedyś kochała, tak jakbym po prostu musiała odnowić tą miłość sprzed wypadku i chyba mi się udało. Co do tego kolesia ze szpitala Patryka, nie widziałam go od tamtego czasu, może i nawet dobrze wydawał się bardzo dziwny. Jeśli jesteśmy przy temacie szpitala to jeszcze tam nie zawitałam i planuje tego nie robić. Pamięć na razie nie wraca, może trzeba jeszcze trochę poczekać, mnie się nie spieszy, ważne że kiedyś wróci, mam taką nadzieję. Poznałam też Neymara, wspominam o nim, bo też wydawał mi się jakiś dziwny, cały czas się na mnie patrzył i starał się być blisko mnie, raz próbował mnie pocałować, ale ja uciekłam, nie mówiłam nic Bartrze lepiej żeby nie wiedział. Barcelonie się powodzi, dostali się do finału ligi mistrzów, grają z Juventusem, stresują się ale nie powiem że nie są pewni siebie, bo są i to bardzo. Wierzę w nich. Nie dawno wygrali ligę Hiszpanii !! Mistrze Hiszpanii ah jak to pięknie brzmi. Brakuje im tak mało aby przejść do historii. Wierze że dadzą radę! Chodzę też z nimi na treningi. Dzisiaj grali mecz towarzyski, oczywiście nie mogło mnie na nim zabraknąć, piłka stała się dla mnie najważniejsza...no może oprócz chłopaków.
-Aniela idziesz już!?-zapytał wkurzony Leo.
-No właśnie, szybciej bo Pchła zaraz się cała czerwona zrobi.-krzyknął Pique, który stał obok Messiego. Wszyscy momentalnie zaczęli się śmiać, oczywiście oprócz Messiego.
-An, ile jeszcze?-stał przy drzwiach łazienki Marc.-No kochanie szybciej.
-No czekajcie, musze jakoś wyglądać, nie moja wina że obudziliście mnie za późno.
-Twoja! Bo jak byś tyle nie spała, to bylibyśmy już w drodze na Camp Nou.-krzyknął z dołu Leo.-Zaraz się spóźnimy na mecz, a musimy ćwiczyć przed finałem! Potem będziesz marudzić jak przegramy.
-Oh no dobrze już wychodzę.-powiedziałam i otworzyłam drzwi, ubrana byłam w strój fcb bluzkę Marca, a spodenki Messiego.
-Ej! To nie fair!-krzyknął obrażony Pique, gdy zeszłam na dół.
-Haha lamus!-powiedział..taa "powiedział" ale krzycząc Marc.
-Ahh...-powiedziałam i poszłam do salonu po mazak.
-Ej gdzie ty idziesz?-zapytał poddenerwowany Messi.-Nie zdążymy!
Ja nie odpowiedziałam, wzięłam gruby czarny marker i podeszłam do chłopaków, podniosłam koszulkę do góry i zawiązałam aby było widać mi brzuch, po czym napisałam na nim "Pique ♥".
-Pasuje?-zapytałam odkładając marker i biorąc torebkę z szafki.
-Tak!-powiedział dumny Geri.
-No to idziemy!? Anto czeka.-wszyscy nagle w tym samym momencie rzekli:
-Aaaaaaa.-teraz było wiadomo czemu mu się tak śpieszyło.
-Dobra Romeo, no to jedźmy. Widać, że śpieszy ci się do Julii.-krzyknął Pique klapiąc Messiego po plecach i biorąc kluczyki od samochodu do rąk.
-Chcesz prowadzić?-zapytał kiedy staliśmy wszyscy przy aucie.
-Yhmm..nie mam prawka..-powiedziałam i weszłam do auta.
-Aniela idziesz już!?-zapytał wkurzony Leo.
-No właśnie, szybciej bo Pchła zaraz się cała czerwona zrobi.-krzyknął Pique, który stał obok Messiego. Wszyscy momentalnie zaczęli się śmiać, oczywiście oprócz Messiego.
-An, ile jeszcze?-stał przy drzwiach łazienki Marc.-No kochanie szybciej.
-No czekajcie, musze jakoś wyglądać, nie moja wina że obudziliście mnie za późno.
-Twoja! Bo jak byś tyle nie spała, to bylibyśmy już w drodze na Camp Nou.-krzyknął z dołu Leo.-Zaraz się spóźnimy na mecz, a musimy ćwiczyć przed finałem! Potem będziesz marudzić jak przegramy.
-Oh no dobrze już wychodzę.-powiedziałam i otworzyłam drzwi, ubrana byłam w strój fcb bluzkę Marca, a spodenki Messiego.
-Ej! To nie fair!-krzyknął obrażony Pique, gdy zeszłam na dół.
-Haha lamus!-powiedział..taa "powiedział" ale krzycząc Marc.
-Ahh...-powiedziałam i poszłam do salonu po mazak.
-Ej gdzie ty idziesz?-zapytał poddenerwowany Messi.-Nie zdążymy!
Ja nie odpowiedziałam, wzięłam gruby czarny marker i podeszłam do chłopaków, podniosłam koszulkę do góry i zawiązałam aby było widać mi brzuch, po czym napisałam na nim "Pique ♥".
-Pasuje?-zapytałam odkładając marker i biorąc torebkę z szafki.
-Tak!-powiedział dumny Geri.
-No to idziemy!? Anto czeka.-wszyscy nagle w tym samym momencie rzekli:
-Aaaaaaa.-teraz było wiadomo czemu mu się tak śpieszyło.
-Dobra Romeo, no to jedźmy. Widać, że śpieszy ci się do Julii.-krzyknął Pique klapiąc Messiego po plecach i biorąc kluczyki od samochodu do rąk.
-Chcesz prowadzić?-zapytał kiedy staliśmy wszyscy przy aucie.
-Yhmm..nie mam prawka..-powiedziałam i weszłam do auta.
***
Kocham ten moment...stoisz na trybunach, słyszysz krzyki kibiców, ale są one stłumione, bo skupiasz się na niej...na piłce. Na nich...idolach, a za razem przyjaciołach. Na niej...tej pięknej zielonej trawie. I na nim...twoim ukochanym...Widok jeszcze piękniejszy to piłka leżąca w bramce przeciwników, albo te szczęście po strzeleniu bramki, nawet jeśli nie jest to żadne ważne spotkanie i tak jest to dla nich szczęście.
-Marc Bartra przejmuje piłkę, ominął dwóch zawodników, jest w polu karnym i....GOOOOOL!!-słychać było głos komentatorów, a za razem wielkie szczęście kibiców z Blaugrany. Być tam i widzieć to wszystko to coś wspaniałego. Wynik meczu skończył się jedynie na bramce Marca, ale mimo tego chłopcy grali świetnie do ostatniego gwizdka. Podczas schodzenia zawodników z murawy ja razem z Anto i Ritą wymknęłyśmy się do szatni chłopaków.
-Gratulacje!-powiedziałyśmy chórem.
-Dzięki!-krzyknął Gerard pijąc wodę, oblewając się nią przy tym. Nagle do pomieszczenia weszła jakaś kobieta.
-Shak!!-wszyscy krzyknęli na jej widok, a ja stałam i się na to wszystko patrzyłam uśmiechając się.
-Aniela! Obudziłaś się!-podbiegła do mnie. Oczywiście wszyscy jej wytłumaczyli dlaczego jej nie poznałam i takie tam. Jest strasznie miłą i sympatyczną osobą.
-A wam nie daruje, że mi nic nie powiedzieliście. Nawet nie wiecie jak się martwiłam!
Wszyscy zaczęli się śmiać, chłopcy umyli się, przebrali i razem pojechaliśmy do domu Pique.
-Marc Bartra przejmuje piłkę, ominął dwóch zawodników, jest w polu karnym i....GOOOOOL!!-słychać było głos komentatorów, a za razem wielkie szczęście kibiców z Blaugrany. Być tam i widzieć to wszystko to coś wspaniałego. Wynik meczu skończył się jedynie na bramce Marca, ale mimo tego chłopcy grali świetnie do ostatniego gwizdka. Podczas schodzenia zawodników z murawy ja razem z Anto i Ritą wymknęłyśmy się do szatni chłopaków.
-Gratulacje!-powiedziałyśmy chórem.
-Dzięki!-krzyknął Gerard pijąc wodę, oblewając się nią przy tym. Nagle do pomieszczenia weszła jakaś kobieta.
-Shak!!-wszyscy krzyknęli na jej widok, a ja stałam i się na to wszystko patrzyłam uśmiechając się.
-Aniela! Obudziłaś się!-podbiegła do mnie. Oczywiście wszyscy jej wytłumaczyli dlaczego jej nie poznałam i takie tam. Jest strasznie miłą i sympatyczną osobą.
-A wam nie daruje, że mi nic nie powiedzieliście. Nawet nie wiecie jak się martwiłam!
Wszyscy zaczęli się śmiać, chłopcy umyli się, przebrali i razem pojechaliśmy do domu Pique.
***
-No to co?! Impreza!!-krzyknął na całą Villę Pique Dani, już lekko nietrzeźwy. Impreza trwała już od dwóch godzin, a on chciał ją dopiero zaczynać. Marc nie chciał mnie tu puścić ze względu na to co stało się ostatnio. Pokłóciliśmy się i to ostro. Nie jest moim ojcem, oficjalnie nie jesteśmy nawet w związku! Postanowiłam go omijać.
-Zatańczysz?-podszedł do mnie Ney, nie ufałam mu, ale dlatego, że byłam pijana zgodziłam się. Tańczyliśmy szybki taniec, ale on coraz bardziej zwalniał i zbliżał się do mnie, gdy ja się oddaliłam Junior się zbliżał. W pewnym momencie jego ręka spadła na moje pośladki wiedziałam, ze zrobił to umyślnie ja bez zastanowienia szybko się od niego odsunęłam.
-Ej gdzie idziesz?! Przecież wiem, że na mnie lecisz!-krzyczał, to że byłam lekko podpita i muzyka zagłuszały to co mówił. ale i tak wszystko słyszałam.
-Odwal się idioto!-krzyczałam gdy ten podbiegł i mnie złapał.
-Wiem, że tego chcesz. Spokojnie Marc się nie dowie.-zapewniał mnie cichym, a za razem lekko wkurzonym głosem miał usta blisko mnie, czułam że jest pijany. Zwinnym ruchem mu uciekłam, jak na złość akurat gdy to wszystko się zdarzyło reszta była na dworze, a przez muzykę nie było słychać moich krzyków. Szybko z płaczem, cała roztrzęsiona pobiegłam do byle jakiego pokoju, należał on do Miliana, tak sądziłam po wyglądzie. Zresztą znając tak dobrze Gerarda jak ja można się spodziewać, że mógłby być to równie dobrze jego pokój. Nagle ktoś zaczął walić do drzwi, wiedziałam kto to był słyszałam tylko cicho jego głos,
-Aniela! Kocham cie!-był to Neymar.
-Ney, co ty robisz!? Idź na dół!-słyszałam głos Shak. Po chwili usłyszałam jak Ney schodzi na dół, ona lekko zapukała.
-Proszę..-powiedziałam szlochając.
-An, co jest?-zapytała podchodząc do mnie z Milianem na rękach.
-Nic..pokłóciłam się z Marcem...-skłamałam, znaczy po części to była prawda, ale użyta nie w tym momencie, bo nie przez to płakałam. Raczej wiadomo przez co, a raczej przez KOGO.
-Widziałam go, był strasznie załamany...-powiedziała ocierając moje łzy.-Powinniście porozmawiać.-mówiła dalej.
-Teraz na pewno nie będzie chciał..
-Będzie! Zobaczysz. Idź! Jest piętro wyżej w drugim pokoju po lewej, jak tam byłam dwadzieścia minut temu był sam.-uśmiechnęła się i pocałowała mnie w czoło. Przed wypadkiem musiałyśmy się na prawdę przyjaźnić bo poczułam więź między nami jest okropnie sympatyczna, uwielbiałam ją. Poszłam tak jak mi kazała poprzedzając to całusem w policzek i ciepłym podziękowaniem, za otuchę, Mimo, że nie przez to było mi smutno i tak mnie pocieszyła.
Udałam się piętro wyżej i pokierowałam się wskazówkami przyjaciółki. Słyszałam jakieś ciche słowa za drzwiami, lekko się zawachałam, ale weszłam to co zobaczyłam...na pewno zostanie w mojej pamięci jako rana, której nie będzie dało się już naprawić...
-Dan..?
__________________________________________________________________________
No dobra obiecałam sobie, że nie będe mieszać, ale no kurde musiałam! Aktywność taka mała ;c Rozdział miał być jak będzie 5 komentarzy, ale i tak wstawiłam. Dobra to może żeby była większa to zrobimy tak, napiszcie w komentarzach jak myślicie co mogło się pod koniec wydarzyć i co Aniela zobaczyła w pokoju, osoba która będzie najbliżej lub dokładnie odpowie "wystąpi" w opowiadaniu na jeden (lub dwa) rozdziały, już mam nawet pomysł jak. Więc jak ktoś dobrze odpowie napisze jej w odpowiedzi i ta osoba będzie musiała podać mi tylko swoje imię. Zobaczymy co wymyślicie jestem ciekawa. ;D
-Zatańczysz?-podszedł do mnie Ney, nie ufałam mu, ale dlatego, że byłam pijana zgodziłam się. Tańczyliśmy szybki taniec, ale on coraz bardziej zwalniał i zbliżał się do mnie, gdy ja się oddaliłam Junior się zbliżał. W pewnym momencie jego ręka spadła na moje pośladki wiedziałam, ze zrobił to umyślnie ja bez zastanowienia szybko się od niego odsunęłam.
-Ej gdzie idziesz?! Przecież wiem, że na mnie lecisz!-krzyczał, to że byłam lekko podpita i muzyka zagłuszały to co mówił. ale i tak wszystko słyszałam.
-Odwal się idioto!-krzyczałam gdy ten podbiegł i mnie złapał.
-Wiem, że tego chcesz. Spokojnie Marc się nie dowie.-zapewniał mnie cichym, a za razem lekko wkurzonym głosem miał usta blisko mnie, czułam że jest pijany. Zwinnym ruchem mu uciekłam, jak na złość akurat gdy to wszystko się zdarzyło reszta była na dworze, a przez muzykę nie było słychać moich krzyków. Szybko z płaczem, cała roztrzęsiona pobiegłam do byle jakiego pokoju, należał on do Miliana, tak sądziłam po wyglądzie. Zresztą znając tak dobrze Gerarda jak ja można się spodziewać, że mógłby być to równie dobrze jego pokój. Nagle ktoś zaczął walić do drzwi, wiedziałam kto to był słyszałam tylko cicho jego głos,
-Aniela! Kocham cie!-był to Neymar.
-Ney, co ty robisz!? Idź na dół!-słyszałam głos Shak. Po chwili usłyszałam jak Ney schodzi na dół, ona lekko zapukała.
-Proszę..-powiedziałam szlochając.
-An, co jest?-zapytała podchodząc do mnie z Milianem na rękach.
-Nic..pokłóciłam się z Marcem...-skłamałam, znaczy po części to była prawda, ale użyta nie w tym momencie, bo nie przez to płakałam. Raczej wiadomo przez co, a raczej przez KOGO.
-Widziałam go, był strasznie załamany...-powiedziała ocierając moje łzy.-Powinniście porozmawiać.-mówiła dalej.
-Teraz na pewno nie będzie chciał..
-Będzie! Zobaczysz. Idź! Jest piętro wyżej w drugim pokoju po lewej, jak tam byłam dwadzieścia minut temu był sam.-uśmiechnęła się i pocałowała mnie w czoło. Przed wypadkiem musiałyśmy się na prawdę przyjaźnić bo poczułam więź między nami jest okropnie sympatyczna, uwielbiałam ją. Poszłam tak jak mi kazała poprzedzając to całusem w policzek i ciepłym podziękowaniem, za otuchę, Mimo, że nie przez to było mi smutno i tak mnie pocieszyła.
Udałam się piętro wyżej i pokierowałam się wskazówkami przyjaciółki. Słyszałam jakieś ciche słowa za drzwiami, lekko się zawachałam, ale weszłam to co zobaczyłam...na pewno zostanie w mojej pamięci jako rana, której nie będzie dało się już naprawić...
-Dan..?
__________________________________________________________________________
No dobra obiecałam sobie, że nie będe mieszać, ale no kurde musiałam! Aktywność taka mała ;c Rozdział miał być jak będzie 5 komentarzy, ale i tak wstawiłam. Dobra to może żeby była większa to zrobimy tak, napiszcie w komentarzach jak myślicie co mogło się pod koniec wydarzyć i co Aniela zobaczyła w pokoju, osoba która będzie najbliżej lub dokładnie odpowie "wystąpi" w opowiadaniu na jeden (lub dwa) rozdziały, już mam nawet pomysł jak. Więc jak ktoś dobrze odpowie napisze jej w odpowiedzi i ta osoba będzie musiała podać mi tylko swoje imię. Zobaczymy co wymyślicie jestem ciekawa. ;D
on ją zdradził? no nie chyba cię zabije xd ;)
OdpowiedzUsuńHaha, zobaczymy, czekam na inne komentarze.
Usuń:o zdradzil ja z jakas dziewczyna albo chlopakiem bo Dan to nwm czy to chlopak czy dziewczyna xddd jak ona z nim zerwie to sie zalamie (nie ja, ona xdd). A tak to fajny chcialabym siedziec na trubunach i ogladac mecz Barçy xddd. Czekam na next <3 <3
OdpowiedzUsuńHaha zobacz na bohaterów, taka mała podpowiedź
UsuńZapraszam na 12 rozdział! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://przeznaczeniedwochserc.blogspot.com/
Pozdrawiam ;*
kiedy next? dawno nie dodawałaś :(
OdpowiedzUsuńTeraz jadę na wycieczkę i były przygotowania no i oczywiście koniec roku więc były poprawki po wyciezczce w sobotę na pewno pojawi się nowy rozdział ;) przepraszam ;cc
OdpowiedzUsuńZapraszam na 13 rozdział! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://przeznaczeniedwochserc.blogspot.com/
Pozdrawiam ;*