środa, 10 czerwca 2015

Rozdział 11-"Uczucia to jednak najgorsze co człowiek może posiadać..."

Dopiero, gdy się obudziłam zrozumiałam co tak na prawdę zrobiłam, właśnie leżałam obok Neymara, spał... Mogłam się jedynie domyślić co tam robiłam, na pewno nie rozmawialiśmy... Dlaczego mogłam się tylko domyślać? Sądząc po moim ostrym kacu, mało poprzedniego dnia nie wypiłam. Dlatego też nic nie pamiętałam. Film urywał mi się na momencie, gdy jechałam do klubu. Czy ja właśnie to zrobiłam, czy ja zdradziłam miłość swojego życia? Zaraz, zaraz nie mogłam przecież jeszcze zapomnieć o tym, że "miłość mojego życia" także mnie zdradziła... Byliśmy na równi, ale mogłam się wtedy założyć, że on nie miał żadnych wyrzutów sumienia, za to ja... Ja miałam ich tysiące. Jak ja mogłam mu coś takiego zrobić? I to jeszcze z jego najlepszym przyjacielem. Swoją drogą to Junior nie był lepszy, od samego początku się do mnie dowalał. Wiedziałam, że prędzej czy później posunie się do takiego czegoś. Cały czas myśląc tak nie umiałam pogodzić się z tym co zrobiłam.
-Oo.. obudziłaś się już skarbie.-odwrocilam się. Za mną leżał Neymar. Znowu musiałam widzieć ten okropny szyderczy uśmiech. Miałam ochotę zrzucić się z balkonu.
-Kurwa... jakie skarbie?! Ty zdajesz sobie sprawę co zrobiłeś?! Wykorzystałeś mnie! Nadarzyła się okazja to mnie przeleciałeś, tak? Wiedziałeś, że byłam pijana to skorzystałeś z dobrego momentu. Ty rozumiesz co ja zrobiłam?! Zdradziłam go kurwa! Razem go zdradziliśmy!-miałam dość, czułam się jak tania szmata, nic nie warta dziwka. Nie mogłam uwierzyć w to co się dzieję.
-Nie zapominaj, że on też cię zdradził. Tak jak ten inny... Czekaj jak on miał? Daniel? Nie no, przecież nie pamiętasz, a szkoda popatrzył bym jak jeszcze bardziej cierpisz. Tak jak ja, kiedy wybrałaś jego zamiast mnie!-widziałam obłęd w jego oczach, nie ukrywam że zaczęłam się go bać.
-Ja...jaki Daniel...-nagle poczułam przeszywający ból głowy. Pojawiła się ciemność, wiedziałam, że zaraz sobie coś przypomnę. Pojawił się przede mną facet, koło niego stała kobieta było też z nimi dziecko. Wyglądali na kochającą się rodzinę. Jednak obraz nagle ukazał mnie. Zobaczyłam tam siebie jeszcze wczoraj. Bez chęci do życia. Bez chęci do niczego. ... Domyślam się, że to był mój były. Daniel-o którym mówił mi Neymar. Nagle wszystko zniknęło, a ja ujrzałam Neya.
-Aniela! Co ci jest?!-podbiegł do mnie Junior widząc jak upadam.-Krzyczałem i wolałem, ale ty nie reagowałaś. Dzwonić po karetkę?!
-Nie..Nie udawaj, że..się mną mar-twisz.-powiedziałam resztką sił.-Daj mi, daj mi odpocząć... -jak powiedziałam, tak zrobił. Położyłam się na łóżku, nie było to łatwe zadanie, ale wykonalne, bo już po niecałych pięciu minutach leżałam pod kołdrą. Na samą myśl co zaszło w tym łóżku było mi nedobrze, ale niestety.. nigdzie sama bym nie doszła, musiałam odpocząć.

                                   ***

-Gdzie ty idziesz?-zapytał mnie Neymar, gdy miałam już wychodzić z mieszkania. 
-Do domu nie widzisz? Pa.-powiedziałam otwierając drzwi wyjściowe. Nie usłyszałam nic z jego strony. Jedynie ciche ale słyszalne westchnięcie z jego strony. Przekroczyłam próg i ruszyłam w stronę przystanku autobusowego. Wyciągnęłam telefon, był wyłączony. Zanim doszłam do celu zdążył się włączyć. Zaraz po włączeniu się wyświetlacza ukazał się napis pięciu nieodebranych połączeń od Shakiry. Bez chwili namysłu zadzwoniłam do niej. Przypomniałam sobie, że prosiłam aby zadzwoniła do mnie gdy wszystko się skończy.
-Isabel? Przepraszam cię, zapomniałam, że masz zadzwonić.
-Gdzie byłaś? Razem z Gerim martwilismy się o ciebie.- usłyszałam przez słuchawkę mojego dość zniszczonego telefonu niepokój w głosie Kolumbijki.
-Spokojnie, zaraz u was będę.- wiedziałam, że będę musiała coś wymyśleć, przecież nie mogłam jej po prostu powiedzieć, że po pijaku spędziłam noc z Juniorem. Że..że zdradziłam Marca. Rozłączyłam się i usiadłam na ławce. Punktualnie o 14:00 podjechal autobus, który zawiózł mnie do centrum Barcelony, a stamtąd spokojnie pół godzinną drogą udałam się do rezydencji Pique. Zapukałam spokojnie do drzwi czekając na to aż ktoś mi otworzy. 
-An! Gdzieś ty była??-krzyknęła uśmiechnięta Isabel przytulajac mnie.
-No wiesz.. jest Gerard?-zapytałam zmieszana wchodząc do villi i kierując się do salonu. 
-Nie, jestem tylko ja i Milan. Chcesz coś do picia?
-Nie dziękuję. Dobra słuchaj, jesteś moją najlepszą przyjaciółką i.. I traktuje cię jak siostrę...-zaczęłam powoli mówić.-Ufam ci i mam nadzieję, że nikomu nie powiesz.
-Do czego zmierzasz?
-Ma...Marc mnie zdradził..a, a ja jego..-powiedziałam to, po czym się rozpłakalam i przytulilam do Kolumbijki.
-Co ty mówisz?! Jakieś Prima Aprilis?
-Nie! Kurwa nie! Zdradził mnie!! A, a ja jego-krzyknęłam na cały dom, miałam ochotę się zabić, dalej nie mogłam uwierzyć w to co zrobiłam, nie mogłam uwierzyć, że się do czegoś takiego posunęłam. Uczucia to jednak najgorsze co człowiek może posiadać. Wszystko niszczą..-Shak, wracam do Polski...Nie mogę tu być, te wszystkie złe wspomnienia... Wypadek, jego zdrada, moja zdrada, wiem że to źle uciekać od problemów, ale w moim przypadku nie da sie inaczej...
-Chcesz nas zostawić? Mnie, Geriego, całą Barcelone? Milan mówi do ciebie ciocia i cały czas się pyta gdzie jesteś. Kochamy cie, jesteś dla nas jak rodzina. Będziemy przy tobie kiedy tylko chcesz, ale nie wyjeżdżaj.-powiedziała smutnym głosem Isabel, biorąc przy tym na ręce małego Milana.
-Kto nas zostawia?-do domu wparował Gerard, mały Milan widząc tatę od razu wyrwał się z rąk mamy aby do niego pobiec. To było takie słodkie, że łzy aż same do oczu mi napłynęły, gdy pomyślałam sobie o tym, że za parę dni nie będę widziała już tej wspaniałej miłości całej drużyny Barcelony i ich rodzin, które są po prostu piękne. Ale... musiałam wyjechać choćby na miesiąc...po prostu musiałam, oderwać się chociaż na chwilę od tego wszystkiego. Byłam świadoma tego, że nie mieszkałam tu od urodzenia, ale tak na prawdę mój wypadek to były moje nowe narodziny. Tu narodziłam się na nowo i moje życie zaczęło się na nowo. Ten wyjazd był oczywiście nieunikniony, przecież ja nie znałam moich rodziców, ani brata. Pamiętam tylko trochę z moich urywek, to wszystko. Trzeba było odświeżyć trochę pamięć. Czyli tak na prawdę ten wyjazd  miał mieć dwie korzyści, lepiej było dla mnie. Shakira popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem i odwróciła się ponownie do Gerarda.
-Aniela...-kobiecie po policzku spłynęła łza, gdy to zobaczyłam, zrobiło mi się wstyd, również uroniłam łzy. Po części zrozumiałam jak byłam dla nich ważna, to było okropne uczucie,
-Ciociu...nie zostawiaj nas.-podszedł do mnie Milan, przytulając się i szepcząc mi do ucha abym nie wyjeżdżała. Popłakałam się jeszcze bardziej, co ja miałam wtedy zrobić...?
-Wiem, mam pomysł!-krzyknął Gerard patrząc na to wszystko.-Polećmy z Messim, Neymarem, Marcem Antonellą i Ritą na Ibizę! Rozluźnimy się trochę, a ty odpoczniesz i wreszcie wylecą ci z główki te głupie pomysły.-zaśmiał się Geri siadając obok naszej trójki. Mina posmutniała mi jeszcze bardziej kiedy usłyszałam te dwa imiona, a mianowicie Neymar i Marc. Isabel zauważając to popatrzyła na niego karcącym wzrokiem i powiedziała mu coś na ucho, po czym on otworzył szeroko oczy i w błyskawicznym tępie się poprawił.
-Może lepiej bez Neya i Marca, co za dużo to nie zdrowo.-pokazał szeroko zęby śmiejąc się. Od razu się uśmiechnęłam, a szkliste oczy nie były teraz takie przez płacz, lecz przez szczęście. Tak, szczęście. Cieszyłam się, że miałam takich przyjaciół, że w takich chwilach potrafili mnie rozweselić, w sumie wtedy ten pomysł z tym urlopem nie był taki zły, nawet mi się spodobał.
-To co? Zgadzasz się?-wszyscy popatrzyli na mnie z nadzieją w oczach.
-No jasne!-zaczęłam się śmiać i przytulać moich przyjaciół, których śmiało mogłam nazywać rodziną.
_____________________________________________________________________________
No to następny rozdział, zostawiam go wam do waszej oceny. Napiszcie ci sie podoba itp, Co do rozdziałów będą one krótsze jak zauważyliście niż kiedyś, a to dlatego, że chce dłużej pisać to opowiadanie i chyba wy też tego chcecie. Można powiedzieć, że sie do niego przywiązałam. Jest mi teraz głupio jak pomyśle, że jeszcze niedawno chciałam go usunąć, ale już jest ok. No to na tyle, do następnego :* ;)

4 komentarze:

  1. Cudny jak wszystkie. Ale pomieszałaś między nimi :* Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowny *,* pisz dalej czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam na 16 rozdział! ;)
    http://przeznaczeniedwochserc.blogspot.com/
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne opowiadanie :) Czekam na next, a w wolnej chwili zapraszam do mnie:
    http://wposzukiwaniuszczescianaswiecie.blogspot.com/
    http://bose-stopy-biale-sny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń