czwartek, 9 lipca 2015

Rozdział 13-"... tylko tam mogłem się uspokoić i zapomnieć o realnym życiu."

-Geeeeri!-krzyczała Isabel chyba na całą plażę.-No Geeeeeri!
-Co znowu...-powiedział Pique sam do siebie, ale za głośno, ponieważ wszyscy dobrze usłyszeli.
-Oj kochanie, chodź tu.-pokazała ruchem ręki aby podszedł. Przewracając oczami udał się w stronę Kolumbijki spełniając jej życzenie, a mianowicie posmarował jej plecy. Byliśmy na plaży i korzystaliśmy z promienoi słońca. Chłopcy siedzieli pod parasolem na piasku i grali w karty, a my leżałyśmy na leżakach i plotkowałyśmy, gdy nagle ni z tąd ni z owąd zabrała głos Antonella.
-Aniela...-Anto podniosła głowę i popatrzyła się na mnie. Ja uniosłam pytająco brew patrząc na nią i czekając aż dokończy zdanie.-Kochasz go...?-popatrzyła na mnie niepewne. Nagle serce zaczęło bić mi szybciej, czułam jak łzy napływają mi do oczu.
-Tak...kocham, całym sercem! Wiedziałam to od początku, juz wtedy gdy siedziałam na tych pieprzonych trybunach, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy...
-Aniela!-nagle z leżaka wstała Shakira. Ja patrzyłam na nią pytająco.-Skąd ty to pamiętasz?! Jak to możliwe?! Przecież...-wszystkie trzy nie ukrywałyśmy zdziwienia.
-Niemożliwe... Odzyskałam pamięć!-krzyknęłam chyba na całą plażę, chłopcy wstali z piasku i podbiegli do nas. No i się zaczęło... Wszyscy wypytywali mnie skąd jestem, jak się tu znalazłam, jak nazywają się moi rodzice, na wszystkie pytania znałam odpowiedź. To było coś niesamowitego. Przypomniał mi się też dzień wypadku. Jak razem z Marciem się pocałowaliśmy po raz pierwszy, a potem przeszliśmy przez tą cholerną drogę! Dobra koniec! Koniec! On to już zamknięty rozdział! Chciałam w to wierzyć....
-A no tak, wracając.-podeszła Isabelle, a za nią Argentynka.
-Do..?-udawałam, wiedziałam o co chodzi.
-Ty już dobrze wiesz.-wybranka Leo podeszła do mnie razem z Shak, która złapała mnie za rękę.
-No brakuje mi go, bardzo. Jego ciepła, troski, wszystkiego!-łzy spłynęły mi po policzku, jedna za drugą, Ant widząc to zbliżyła się do mnie i przutuliła.
-Przecież to jasne, że kochacie się nawzajem. Trzeba coś z tym zrobić, musisz do niego zadzwonić!-odezwała się blondynka.
-To świetny pomysł!-krzyknęła prosto do mojego ucha Antonella zapominając, że dalej trzyma mnie w uścisku. Wypuszczając mnie z niego, otarła delikatnie moje łzy i uśmiechnęła się lekko.
-Przepraszam-zaśmiała się.
-Nie można się oszukiwać.-kontynuowała dalej Kolumbijka.-widać, że jemu zależy na tobie, a on jest dla ciebie najważniejszy. Bierz telefon i dzwoń!-wstała i podała mi komórkę.
-Myślisz...?
-Jestem pewna.-uśmiechnęła się.
-Raz kozie śmierć.-powiedziałam śmiejąc się. Wzięłam telefon i pokierowałam się brzegiem morza, wykreciłam numer, miałam już nacisnąć zieloną słuchawkę, gdy lekko się zawachałam, stałam chwilę w niepewności, ale po pewnym czasie przełamałam się.
                                                                                                                     
                                                                                                           Marc, na imprezie..
Miałem już dość tej głośnej muzyki, więc stwierdziłem, że pójdę na górę do jakiegoś pokoju odpocząć, miałem tam w ogóle nie przychodzić, bo pokłóciłem się z An. Każdy by się martwił! Kochałem ją i bałem się, że znowu stanie się coś złego nie chciałem po raz kolejny ją stracić, ten wypadek, strata pamięci to było za dużo... Rzuciłem się na łóżko i pogrążyłem w dokujących mnie myślach.
-Cześć...-ktoś zapukał do drzwi i wychylił przez nie swoją głowę. Była to Daniella, popatrzyła na mnie z niemałą niepewnością, podeszła cicho w moją stronę, chyba myślała, że śpię. Usiadła obok i zaczęła ściągać bluzkę. Od razu jak poparzony wstałem i popatrzyłem się na nią ze zdziwieniem.
-C..Co ty robisz?!-Dan nie odpowiedziała mi, lecz podeszła bliżej i rzuciła na łóżko, zdezorientowany próbowałem wstać, dziewczyna trzymała mnie za ręce co utrudniało mi jakikolwiek ruch.-Odpowiesz mi kurwa?! Zostaw mnie, czy ostatnio nie wyraziłem się jasno?-już prawie miałem wstać, gdy w drzwiach zobaczyłem sylwetkę, rozpoznałbym ją wszędzie, była to Aniela. Jej twarz była cała we łzach, momentalnie odwróciła się w drugą stronę i pobiegła. Nie zwracając uwagi na to czy Dan mogłoby się coś stać zrzuciłem ją z siebie i pobiegłem na dół, jedyne co zobaczyłem to grupkę moich już nieźle pijanych przyjaciół, którzy bardzo dobrze się bawili. W całym tym tłumie nie umiałem zauważyć dziewczyny, która w tamtym momencie, zresztą jak cały czas, była dla mnie najważnjejsza. Ktoś od tyłu złapał mnie za ramię, gdy sie odwróciłem, zobaczylem uśmiechniętą Danielle.
-No, to moja praca została wykonana, spokojnie myszko, znajdziesz sobie lepszą.-popatrzyłem na nią ze łzami w oczach.-To było specjalnie?! Nie masz serca!
-Oj, nie marudź, skarbie... Ona za parę godzin też nie będzie już taka święta...-widziałem zadowolenie w jej oczach jak i w jej uśmiechu, który pokazywał jedynie szyderczość.-Można to uznać za zemstę...
-Ja-jak to? Jak za parę godzin, jaka zemsta?!-nic już nie rozumiałem, czekałem jedynie na wyjaśnienie.
-Jeśli chodzi o nią, hmm.. przyjdź do mnie jutro po południu, a co do zemsty, nie pamiętasz już?-uśmiechnęła się ze złością w oczach, ale po nie całych trzech sekundach oczy, które napełniała jedynie złość zrobiły się szkliste, teraz przepelniał je ból.-Kochałam cię, a ty mnie po prostu zostawiłeś...-z oczu popłynęła jej rzeka łez.-Wiesz jak się czułam? Dokładnie tak jak ona teraz! I tak jak ty! Ale to dopiero jutro...-zrozumiałem jaki wielki ból musiał tkwić w niej tyle czasu.
-Ale zaraz, zaraz! To ty mnie ciągle zdradzałaś z kim popadło!-nie rozumiałem tego, skoro mnie kochała to czemu co chwilę widziałem albo słyszałem, że widziano ją z kimś innym? Nie czekałem na wyjaśnienia, po prostu skierowałem się w stronę drzwi wyjściowych, jeszcze przed zamknięciem ich usłyszałem jej zachrypnięty od płaczu głos.
-Nie zapomnij przyjść!
                            ***
Byłem ubrany i gotowy do wyjścia, nie wiedziałem o co chodziło Danielli, więc musiałem pójść i to sprawdzić. Wsiadłem do mojego Porsche i ruszylem w stronę podanego mi przez sms adresu zamieszkania Dan. Mieszkała w małym bloku, szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego, ale pozory mylą. Zapukałem do drzwi z numerkiem 8, po niecałych pięciu sekundach przed moimi oczami pojawił się zadowolony wzrok Stolle, zobaczyłem w nim wygraną i przewagę nade mną.
-Usiądź.-pokazała mi fotel.
-Postoje.-popatrzyłem na nią z powagą i zaciekawieniem.-To... Co miałaś mi pokazać?-Wzięła do ręki laptopa i podeszła opierając się o mnie.
-Tylko się nie ździw. I nie mów, że nie mówiłam abyś usiadł.-po tych słowach zaczęła się szyderczo śmiać. Podała mi urządzenie, na ekranie ujrzałem zdjęcia...Jakie zdjęcia? Anieli która spała w łóżku Neya...To-to był mój najlepszy przyjaciel, miałem go za brata! Przecież byliśmy rodziną, a on spał z moją dziewczyną! Wkurzony wyszedłem nic nie mówiąc i trzaskając z całej siły drzwiami. Udałem się do baru bo przecież tylko tam mogłem się uspokoić i zapomnieć o realnym życiu.
                          ***
Zbudziłem się z wielkim kacem. W barze siedziałem do jakiejś trzeciej nad ranem. Obudziłem się o jedenastej. Wziąłem butelkę wody i tabletkę na ból głowy, którą zawsze trzymam w szafce nocnej, tak na wszelki wypadek. Tym razem się przydała. Poszedłem się odświeżyć, zrobiłem śniadanie i włączyłem powtórkę finału ligi mistrzów. Chciałem się trochę rozweselić. Jednak nie udawało mi się to. Wszystko było takie skomplikowane: kochałem ją całym sercem i za razem nienawidziłem, w tamtej chwili nienawiść górowała. Miałem nadzieję, że to nie była prawda, że może jednak ona mnie nie zdradziła, ale przecież zdjęcia mówiły same za siebie...
Usłyszałem z sypialni dzwonek telefonu, poszedłem po schodach na górę i wziąłem do ręki mojego iphona. Na ekranie pojawiło się zdjęcie najpiękniejszej kobiety na całym świecie, która była dla mnie najważniejsza i której nienawidziłem tak mocno jak ją kochałem.
____________________________________
Nowy rozdział! Miało go nie być teraz tylko w weekend, bo nie miałam go kiedy napisać. Jestem na wakacjach nad morzem, więc jestem trochę zabiegana. Dzisiaj nie poszłam na plażę specjalnie żeby napisać rozdział i teraz oddaje wam go w wasze ręce. Na prawdę z całego serducha proszę o to aby każdy kto czyta zostawił po sobie ślad w postaci komentarza, nawet ci z anonima ;) muszę przyznać, że potrzebuje teraz od was wsparcia, bo z weną ostatnio mam problem... Jest mi głupio, że dodaje tak późno te rozdziały, a potem was tracę... Ale inaczej nie umiem, nie jestem jakaś świetna w pisaniu, mogę przyznać, że czasami nie idzie mi to zbyt dobrze, ale miałam nadzieję, że może znajdzie się jakiś fan tego opowiadania. ;) mam nadzieję, że są takie osoby. Pozdrawiam was serdecznie i do następnego  <3

4 komentarze:

  1. Halo ja tu jestem ;) nie zawsze komentuje ale jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że już nie czytasz ;) miłe zaskoczenie <3

      Usuń
  2. Jestem od niedawna, ale jestem, czytam i już się mnie nie pozbędziesz :) Już się nie mogę doczekać nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. No mam nadzieję haha, ja również jestem nowym gościem twojego bloga, na razie jestem przy końcówce czytania "W poszukiwaniu szczęścia" jak skończę to od razu będę czytać twoje nowe opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń