Otworzyłam ociężałe oczy, było kompletnie ciemno. Serce biło mi jak szalone. Bałam się. Zaczęłam rozglądać się po pokoju. A no tak, zapomniałam dodać, że byłam przywiązana do krzesła, który stał w centrum pomieszczenia, w którym się znajdowałam. Do okien były poprzybijane deski, jednak było widać, że cały ten budynek znajdował się w lesie. Spodziewałam się dlaczego. Przecież w takim miejscu nie było mowy o tym, że ktoś by usłyszał gdybym zaczęła krzyczeć lub piszczecz. Osoba, która mnie w to wpakowała miała wszystko dobrze zaplanowane. Było mi też okropnie zimno jako, że byłam w stroju kompielowym nie miałam co się dziwić tym faktem. Zaczynało się ściemniać, mimo iż w pokoju było dość ciemno, wiedziałam, że zaraz będzie jeszcze ciemniej. Można powiedzieć, że tego bałam się najbardziej. No może prócz osoby przez którą znajdowałam się w tym okropnym miejscu. Spodziewałam się kto to mógł być, ale wolałam nie wywoływać wilka z lasu, w tej chwili to powiedzenie było jak najbardziej realne.
***
-Dziewczyny, zobaczcie!-krzyknął Leo w stronę Antonelli i Shakiry, które najszybciej jak potrafiły pobiegły do Argentyńczyka. Szukali już jakieś dobre dwie godziny, gdy wydawało się, że już nic nie zdziałają, nasz wspaniały Sherlock Holmes znany wam jako Lionel Messi, narzeczony niejakiej Antonelli Rocuzzo i przyszły ojciec zastępcy jego miejsca w Barcelonie znalazł coś, co potwierdziło ich najgorsze przypuszczenia. Co znalazł i jakie przypuszczenia? Zaraz moi mili zobaczycie.
-Telefon!-pisnęła Shakira. Podniosła znalezisko i zobaczyła powiadomienie o trzech nieodebranych połączeniach od Marca. Kolumbijka ledwo zdążyła go odblokować, a już się wyłączył.
-To pewnie przez piasek.-rzekł Sherlock. Tak. To miano w tym momencie pasowało mu najbardziej.
-Spójrzcie tylko, ślady opon.-powiedziała Shaki klękająca nad wspomnianym przez nią śladami.
-Ale wy wiecie co to oznacza?-zabrała głos Antonella po dłuższej jej "nieobecności" wśród przyjaciół, oni popatrzyli się na nią przerażeni, bo jak już mówiłam: ich przypuszczenia się sprawdziły. Nawet jakże mądry Lio wiedział co to wszystko oznaczało.
-Czyli jednak na prawdę ktoś ją porwał i to nie na żarty...-odezwała się z przerażoną miną dziesiątka wspaniałej blaugrany, wiedział, że nie będzie łatwo ją znaleść. Przecież tajemniczy mężczyzna mógł ją zabrać wszędzie, mogli już nawet nie być na Ibizie. Trzeba było być jednak dobrej nadziei.-Przypuszczam, że sami nic nie zdziałamy.-stwierdziła ze smutkiem, zrezygnowaniem i za razem przerażeniem kstalońska Pchła, jak to zwykle raczyli zwać go przyjaciele z murawy. Robiło się już ciemno, więc nasi detektywi i tak musieli by już skończyć swoje dochodzenie w sprawie zaginięcia ich przyjaciółki, traktowali ją jak rodzinę, nie wyobrażali sobie tego, że coś mogłoby się jej stać. Nie spodziewali się jednak kto był sprawcą całego wydarzenia i jak może być niebezpieczny dla ich "siostry".
-Telefon!-pisnęła Shakira. Podniosła znalezisko i zobaczyła powiadomienie o trzech nieodebranych połączeniach od Marca. Kolumbijka ledwo zdążyła go odblokować, a już się wyłączył.
-To pewnie przez piasek.-rzekł Sherlock. Tak. To miano w tym momencie pasowało mu najbardziej.
-Spójrzcie tylko, ślady opon.-powiedziała Shaki klękająca nad wspomnianym przez nią śladami.
-Ale wy wiecie co to oznacza?-zabrała głos Antonella po dłuższej jej "nieobecności" wśród przyjaciół, oni popatrzyli się na nią przerażeni, bo jak już mówiłam: ich przypuszczenia się sprawdziły. Nawet jakże mądry Lio wiedział co to wszystko oznaczało.
-Czyli jednak na prawdę ktoś ją porwał i to nie na żarty...-odezwała się z przerażoną miną dziesiątka wspaniałej blaugrany, wiedział, że nie będzie łatwo ją znaleść. Przecież tajemniczy mężczyzna mógł ją zabrać wszędzie, mogli już nawet nie być na Ibizie. Trzeba było być jednak dobrej nadziei.-Przypuszczam, że sami nic nie zdziałamy.-stwierdziła ze smutkiem, zrezygnowaniem i za razem przerażeniem kstalońska Pchła, jak to zwykle raczyli zwać go przyjaciele z murawy. Robiło się już ciemno, więc nasi detektywi i tak musieli by już skończyć swoje dochodzenie w sprawie zaginięcia ich przyjaciółki, traktowali ją jak rodzinę, nie wyobrażali sobie tego, że coś mogłoby się jej stać. Nie spodziewali się jednak kto był sprawcą całego wydarzenia i jak może być niebezpieczny dla ich "siostry".
***
Usłyszałam dźwięk samochodu, przestraszyłam się jak jeszcze nigdy w życiu. Niby spodziewałam się kto to będzie, ale strachu nic w tym momencie by nie przezwyciężyło. Miałam nadzieję, że Marc dowiedział się o moim zaginięciu i, że postanowił mnie szukać. Raczej nie zanosiło się na to, ale zawsze w każdym jest iskierka nadziei, we mnie wtedy taka iskierka tkwiła, niby gdzieś głęboko w środku, ale była. Modliłam się żeby tak było. W tym czasie z dołu całego budynku słychać było otwierające się drzwi, czułam jak serce podchodzi mi do gardła, zalewają mnie poty i trzęsą mi się nogi. Najlepszy pomysł jaki na tamten moment mogłam wymyśleć to było udawanie, że dalej śpię. Miałam co raz mniej czasu, ponieważ mój oprawca wchodził po schodach co wprawiało mnie w okropne dreszcze. Ułożyłam się w tą samą pozycję w jakiej się obudziłam i zamknęłam oczy, zrobiłam to w dokładnie tym samym momencie, w którym otworzyły się drzwi. Słyszałam kroki które były co raz bliżej mnie, najdzielniej jak potrafiłam starałam się nie wykonywać żadnych podejrzanych ruchów, aby mężczyzna nie zorientował się, że nie śpię. Nagle rozległ się wielki huk, podskoczylam lekko z przerażenia, na szczęście niczego nie zauważył. Z tego rozgardiaszu można było się zorientować, że było to coś ciężkiego i za pewne metalowego. Miał już to podnieść, lecz z dołu rozległa się muzyka, najprawdopodobniej dobiegała ona z telefonu komórkowego, mężczyzna przeklnął cicho pod nosem i wyszedł z pokoju. Niestety nie wsłuchałam się i nie umiałam zidentyfikować głosu. Nie martwiłam się tym aż tak bardzo, ponieważ wiedziałam, że będę miała wiele okazji aby to zrobić. Obawiałam się bardziej tego, że następnym razem nie nabra się na to, że śpię. Przecież trwałoby to za długo, zaczął by się czegoś domyślać. Musiałam jak najszybciej coś wymyśleć, aby się stąd wydostać.
***
Nie zapomnijmy o tym, że naszej bohaterki nie szukali jedynie Antonella, Shakira i jak to wcześniej zostało przeze mnie ujęte Sherlock Holmes. Do działań zaangażowali się także Gerard, Dani i Suarez. Jeśli myśleliście, że nie udało im się znaleść zadnych "poszlak" to niestety mieliście rację. Kto by zresztą pomyślał, że największe dzieciuchy Katalonii, bo tak trzeba mówić o tych głupiutkich przystojniaczkach, znajdą Anielę, albo chociaż dowiedzieli by się czegoś na ten temat. Oczywiście. Nie mówię, że nic nie robili w tym kierunku, ale raczej pewne było to, że nic nie zdziałają. Sami też byli tego w pełni świadomi.
-To nie ma najmniejszego sensu chłopaki.-stwierdził zrezygnowany obrońca blaugrany. Usiadł na ławkę i zaczął poważnie rozmyślać nad dalszym postępowaniem. Mimo pozorów był on najtrzeźwiej myślącą osobą z ich trójki. Wiem. Nie widać tego zbyt często, ale tak było. Jakie było zadanie piłkarzy? Chodzili chyba po wszystkich uliczkach Ibizy i pytali każdego przechodnia jaki się im nawinął o nie dość wysoką brunetkę w niebieskim stroju kąpielowym. Niestety każde takie zaczepienia kończyły się albo autografem i zdjęciem, albo piskiem i niedowierzaniem, że mieli do czynienia ze światowej klasy piłkarzami. Jednak jeden mężczyzna zareagował zupełnie inaczej. Domyślacie się kto?
-Chłopaki?!
-Stary co ty tu robisz?-zapytali, noo.. prawie w tym samym czasie gracze wielkiej Barcelony. Który z nich by pomyślał, że niejaki Marc Bartra pojawi im się przed oczami na jednej z wielu uliczek Ibizy.
________________________________________________________________________________
Nowy rozdział w waszych rękach! Zachęcam do komentowania ;) Pozostawiam was jeszcze w niepewności kto porwał Aniele, na razie możecie tylko się domyślać :) Do następnego ;) :*
-To nie ma najmniejszego sensu chłopaki.-stwierdził zrezygnowany obrońca blaugrany. Usiadł na ławkę i zaczął poważnie rozmyślać nad dalszym postępowaniem. Mimo pozorów był on najtrzeźwiej myślącą osobą z ich trójki. Wiem. Nie widać tego zbyt często, ale tak było. Jakie było zadanie piłkarzy? Chodzili chyba po wszystkich uliczkach Ibizy i pytali każdego przechodnia jaki się im nawinął o nie dość wysoką brunetkę w niebieskim stroju kąpielowym. Niestety każde takie zaczepienia kończyły się albo autografem i zdjęciem, albo piskiem i niedowierzaniem, że mieli do czynienia ze światowej klasy piłkarzami. Jednak jeden mężczyzna zareagował zupełnie inaczej. Domyślacie się kto?
-Chłopaki?!
-Stary co ty tu robisz?-zapytali, noo.. prawie w tym samym czasie gracze wielkiej Barcelony. Który z nich by pomyślał, że niejaki Marc Bartra pojawi im się przed oczami na jednej z wielu uliczek Ibizy.
________________________________________________________________________________
Nowy rozdział w waszych rękach! Zachęcam do komentowania ;) Pozostawiam was jeszcze w niepewności kto porwał Aniele, na razie możecie tylko się domyślać :) Do następnego ;) :*
Ja swój typ mam, ale nie zdradzę. :p Czekam na next ;D
OdpowiedzUsuńNo zobaczymy potem czy miałaś rację ;)
UsuńZapraszam na 18 rozdział! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://przeznaczeniedwochserc.blogspot.com/
Pozdrawiam ;*