Leo, Shakira i Antonella zaraz po zejściu z plaży udali się na komisariat policji, aby oddać im znalezione "poszlaki". Nasz Sherlock nie chciał tego robić, jak to on sam ujął: "Nie mamy po co tam iść, przecież macie mnie. Ja ją znajdę!" Jak zapewne się domyślacie, a na pewno się domyślacie. Dziewczyny zareagowały głośnym i dosyć długim napadem śmiechu. Oczywiście, aby nie zrobić piłkarzynie przykrości powiedziały, że oni po prostu mają lepszy sprzęt i większe możliwości. Na tym ta rozmowa się skończyła, ponieważ Leo sam dobrze w głębi duszy wiedział, że sami nie dadzą sobie rady. Tak. Myślał tak, ale wiedział też, że szybko jej nie znajdą. Zresztą dziewczyny też nie miały dobrych przeczuć. Jedno było pewne. Mieli mało czasu, przecież nie było wiadomo co ta osoba może jej zrobić.
***
Była już jakaś północ. Skąd wiedziałam? Przeczucie. Tylko na nim w tamtym momencie mogłam się zdać. No i na moich przyjaciół, którzy na pewno mnie w tamtym momencie szukali. Moja pewność w tej kwestii była chyba przesadna. Może nawet w ogóle nie zauważyli, że zniknęłam? Nie to niemożliwe. Antonella i Shakira musiały mnie szukać. Przecież miałam iść rozmawiać z Marciem i nagle znikłam. To normalne? Nie. Więc musiały podjąć jakieś działania. A skoro one mnie szukały to reszta piłkarzy też. Miałam nadzieję, że moja teoria się zgadzała i, że tak w tym momencie było. Nie miałam nic szczególnego do robienia. Moje jedyne zadanie to było rozmyślanie właśnie nad poczynaniami moich przyjaciół i kąbinowanie w jaki sposób wydostać się z tego okropnego miejsca. Właściciel tej chatki nie spędzał w niej nocy. Zaraz po tajemniczej rozmowie, z której dowiedziałam się jedynie, że jestem w Hiszpanii, co bardzo mnie zdziwiło, wszedł tu jeszcze na chwilę rozejrzał się, podszedł do mnie patrząc się czy rzeczywiście śpię i najzwyczajniej w świecie wyszedł. Nie zauważył w tym wszystkim najważniejszej rzeczy. A mianowicie tego co mu jeszcze parę godzin wcześniej spadło. Był to nóż. Leżał za moim krzesłem przez co był prawie że niewidoczny. Była to dla mnie świetna okazja aby się uwolnić, ale... No tak, zawsze musi być jakieś ale. Nie umiałam dosięgnąć do niego ani rękami, ani nogami, które były związane dość grubym sznurkiem. Ten nóż w tamtym momencie był moim zbawczym kołem ratunkowym, którego nie mogłam zmarnować.
***
A nasi wspaniali poszukiwacze od siedmiu boleści w momencie kiedy nasza bohaterka próbowała wymyśleć jak dostać się do noża, a ekipa detektywistyczna miała zamiar udać się na policję z dowodami iż Aniela została porwana, rozmawiali z Marciem w kawiarni. Mimo, że było już grubo po północy nie mieli zamiaru iść spać. Teraz pewnie wydaje wam się, że im w ogóle nie zależało na tym czy ich przyjaciółka się odnajdzie. Jednak było zupełnie inaczej. Oni po prostu nie potrafili tego okazać tak samo jak nie potrafili szukać. Przykre nie? Ale prawdziwe. A o czym rozmawiali? Oczywiste było, że o Anieli. No tak tutaj was zbyt nie zaskoczyłam. Przynajmniej się upewniliście. Nie?
-...I teraz siedzimy tu z tobą i opowiadamy ci całą historię.-tak jak powiedział Gerad, w tej oto chwili, wszystko opowiadali Marcowi. Dokładnie wszystko. Od początku ich przyjazdu na Ibizę i jak sami przeczytaliście do ich rozmowy na ten temat. Nie szczędzili sobie nawet opowiedzieć o ich szalonej "imprezie" w hotelu zaraz pierwszego dnia kiedy przyjechali. Miało to za zadanie poprawić troszkę humor Marcowi, który od początku ich rozmowy był kiepski. Ba! Od poczatku ich spotkania. Jednak nie wiedzieli, że był on już taki przed jego przyjazdem tam. Martwił się chłopak. Kochał ją pomimo tego co mu zrobiła. Był gotów w tym momencie jej wybaczyć i zapomnieć o tym wszystkim tylko po to, aby ją przytulić, pocałować i powiedzieć, że z nim jest już bezpieczna. Romantyczne, nieprawdaż? No niestety, wtedy nie była bezpieczna.
-...I teraz siedzimy tu z tobą i opowiadamy ci całą historię.-tak jak powiedział Gerad, w tej oto chwili, wszystko opowiadali Marcowi. Dokładnie wszystko. Od początku ich przyjazdu na Ibizę i jak sami przeczytaliście do ich rozmowy na ten temat. Nie szczędzili sobie nawet opowiedzieć o ich szalonej "imprezie" w hotelu zaraz pierwszego dnia kiedy przyjechali. Miało to za zadanie poprawić troszkę humor Marcowi, który od początku ich rozmowy był kiepski. Ba! Od poczatku ich spotkania. Jednak nie wiedzieli, że był on już taki przed jego przyjazdem tam. Martwił się chłopak. Kochał ją pomimo tego co mu zrobiła. Był gotów w tym momencie jej wybaczyć i zapomnieć o tym wszystkim tylko po to, aby ją przytulić, pocałować i powiedzieć, że z nim jest już bezpieczna. Romantyczne, nieprawdaż? No niestety, wtedy nie była bezpieczna.
***
-Mówiłem, żeby nie iść na policję! Od czego oni są? Od tego żeby cały czas powtarzać, że będą jej szukać?! Niech szukają, a nie dopiero będą!-jak zapewne każdy się domyślił był to Leo. Zaraz po wyjściu z budynku policyjnego nie wytrzymał i po prostu wybuchnął. Po części miał rację. Bo policja nic w tej sprawie nie robiła. Stwierdziła, że Panna Rozuz gdzieś wyjechała, a telefon niefortunnie jej upadł. Uwierzylibyście w to? Bo ja na pewno nie. Czyli dokładnie tak samo, jak nasi przyjaciele.
-Kochanie, uspokuj sie.-podeszła do niego Antonella i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek. Ulżyło mu. Argentynka nie była zazdrosna o to, że Barcelońska dziesiątka tak się bała o ich przyjaciółkę. Wiedziała, że mężczyzna traktuje ją jak rodzinę, zresztą jak wszyscy w drużynie. Nawet sama Aniela nie wiedziała, że tak dużo dla nich znaczy. Niby Lio mówił jej kiedyś tam, że należy do ich rodziny i, że traktuje ją jak siostre, ale ona odebrała to jako żart. Czyli zupełnie przeciwnie niż powinna. Było już naprawdę późno, ponieważ no... już nieźle po północy. Stwierdzili, że udadzą się do hotelu, a dopiero nazajutrz wznowią poszukiwania. Dokładnie tak samo poczynili Suarez, Dani, Gerard i nowy w ich brygadzie detektywistycznej Marc. Za to nasza bohaterka całego opowiadania spała już od paru minut. Niestety nie można było nazwać tego "spokojnym snem".
__________________________________________________________
No Heyy ;) I znowu nie pokazałam kto porwał Anielę, ale już w następnym rozdziale na pewno dowiecie się kim jest oprawca naszej bohaterki. No i muszę poinformować was, że niestety następny rozdział pojawi się gdzieś po 10 sierpnia, bo jade na kolonie :c. Alleee musze wam powiedzieć, że szykuje dla was coś nowego! Nowe opowiadanie zacznie się po zakończeniu tego. No i przewiduje jeszcze cztery rozdziały + Epilog i koniec. ;c Tak troche smutno, że prawie koniec.. ale nic nie trwa wiecznie :) Postaram się jeszcze dać w tym tygodniu rozdział, ale nie obiecuje na pewno.
-Kochanie, uspokuj sie.-podeszła do niego Antonella i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek. Ulżyło mu. Argentynka nie była zazdrosna o to, że Barcelońska dziesiątka tak się bała o ich przyjaciółkę. Wiedziała, że mężczyzna traktuje ją jak rodzinę, zresztą jak wszyscy w drużynie. Nawet sama Aniela nie wiedziała, że tak dużo dla nich znaczy. Niby Lio mówił jej kiedyś tam, że należy do ich rodziny i, że traktuje ją jak siostre, ale ona odebrała to jako żart. Czyli zupełnie przeciwnie niż powinna. Było już naprawdę późno, ponieważ no... już nieźle po północy. Stwierdzili, że udadzą się do hotelu, a dopiero nazajutrz wznowią poszukiwania. Dokładnie tak samo poczynili Suarez, Dani, Gerard i nowy w ich brygadzie detektywistycznej Marc. Za to nasza bohaterka całego opowiadania spała już od paru minut. Niestety nie można było nazwać tego "spokojnym snem".
__________________________________________________________
No Heyy ;) I znowu nie pokazałam kto porwał Anielę, ale już w następnym rozdziale na pewno dowiecie się kim jest oprawca naszej bohaterki. No i muszę poinformować was, że niestety następny rozdział pojawi się gdzieś po 10 sierpnia, bo jade na kolonie :c. Alleee musze wam powiedzieć, że szykuje dla was coś nowego! Nowe opowiadanie zacznie się po zakończeniu tego. No i przewiduje jeszcze cztery rozdziały + Epilog i koniec. ;c Tak troche smutno, że prawie koniec.. ale nic nie trwa wiecznie :) Postaram się jeszcze dać w tym tygodniu rozdział, ale nie obiecuje na pewno.
Świetny :* czekam z niecierpliwością na to kto okaże się porywaczem.:)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo za miłe słowa ;*
Usuńno nieźle ;) podoba mi się =D
OdpowiedzUsuńHah dziękuję ;*
UsuńŚwietny rozdział! Naprawdę. Bardzo lekko mi się go czytało. ;D
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej. ;*
Dziękuję ;* miło mi czytać takie komentarze.
UsuńSuper rozdział! Świetnie piszesz! Czekam na kolejne! :*
OdpowiedzUsuńhttp://ciemnyskrawek.blogspot.com/2015/07/my-life-facts-about-me.html
dziękuje ;) już wpadłam i skomentowałam ;)
UsuńZapraszam na 19 rozdział! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://przeznaczeniedwochserc.blogspot.com/
Pozdrawiam ;*
Chcę więcej! ;)
OdpowiedzUsuńAhaha to leć do siedemnastki! ;)
Usuń