sobota, 25 lipca 2015

Rozdział 17-"... straciłam świadomość a chwilę później również przytomność."

Obudziły mnie głośne krzyki z dołu. Najwyraźniej tajemniczy mężczyzna z kimś się kłócił. Ani się nie spostrzegłam jak do pokoju wszedł...No właśnie. Moje najgorsze przypuszczenia się sprawdziły. Był to Patryk.
-O, kto to się obudził?-zapytał szyderczo się śmiejąc. Podszedł bliżej i uniósł mój podbródek tak, abym patrzyła w jego oczy. Jedyne co w tedy czułam to obrzydzenie.-Od tej samotności zapomniałaś jak się mówi? Oj no przecież mówiłem, że się spotkamy...Nie cieszysz się myszko? 
-Idiota-wyszeptałam jak najciszej, jednak usłyszał.
-Że co? Chyba się przesłyszałem.-zaśmiał się i zaczął wyciągać coś z kieszeni brązowej, skórzanej kurtki. Po raz kolejny zmusił mnie tym samym sposobem do popatrzenia na niego.-To cię trochę uspokoi.-Przed moimi oczami ukazał się woreczek z białym proszkiem. Nie musiałam długo zastanawiać się co to było. Zaczął dawać mi tego tak dużo, aż straciłam świadomość a chwilę później również przytomność.

                                                                        ***

Założę się, że wszyscy zapomnieli, że w naszej opowieści pojawił się też ktoś taki jak Kun Aguero. Co prawda został w Hiszpanii, ale równie dobrze jak reszta piłkarzy korzystał z wakacji przed nowym sezonem. Nikt mu nawet nie oznajmił, że Aniela zaginęła. Może dlatego, że Kun jest strasznym histerykiem. Od razu wpadł by w panikę. Tego samego dnia, w którym An dowiedziała kto ją porwał Sergio poszedł na jogging. Stwierdził, że nawet jeśli ma wolne powinien trochę poćwiczyć, on swoją pracę brał bardzo na poważnie, dla niego sezon mógłby trwać cały rok, czyli tak na prawdę nigdy się nie kończyć. Był strasznym zapaleńcem, do wszystkiego się rwał. Niczego też się nie bał. No znaczy na pewno się bal, ale znany był z tego, że mógłby zrobić wszystko. Szczególnie dla przyjaciół. Tego dnia jego celem do przebiegnięcia był park, który prowadził do pobliskiego lasu, w którym również miał zamiar się przebiec. Ten facet nie znał granic. A ludzie się dziwią czemu on jest tak strasznie umięśniony. Jego jogging trwał już od jakichś dobrych dwóch godzin, nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem tego człowieka, nigdy nie jest mu dość. Po zrobieniu dwudziestu kółek dookoła dość dużego, o którym była mowa parku skierował się w stronę wspomnianego wcześniej lasku. Przebiegł obok wąskiej rzeczki, później po tratwie zrobionej z grubej deski drewna, pokierował się ścieżką prowadzącą wzdłuż strumyka, przy którym zatrzymał się na chwilę aby wziąć oddech i znowu ruszyć w dalszą "podróż". Coś po drodze przykuło jego wzrok, oraz słuch. Jeśli chodzi o wzrok, to ujrzał on niewielką dwupiętrową chatkę, a jeśli o słuch to krzyczącą kobietę, nie zaintrygowało by to go jeszcze bardziej gdyby nie to, że rozpoznawał w nim coś bardzo znajomego.

                                                                                ***

-A może wróćmy do Barcelony?-zapytał Gerard rozmawiając z Marciem. W rozmowie brali udział również Dani i Suarez, ale ich rola w tedy to było po prostu słuchanie. Ahh, oni nadawali się jedynie do piłki nożnej.
-Nie możemy! A jak oni tu dalej są!? Trzeba szukać!-protestował cały czas Bartra i nie zapowiadało się na to aby odpuścił. Kochał ją i bał się o nią. Obwiniał się cały czas mówiąc, że gdyby nie zobaczyła go z Daniellą to ona by go nie zdradziła, nie pokłóciliby się i spędzali by teraz gdzieś razem wakację.
-Cześć kochani!-krzyknęła Mebarak wchodząca do pokoju hotelowego chłopaków razem z Antonellą, oraz ich małym rodzynkiem Leosiem, przerywając tym wszystkim rozmowę piłkarzy.
-Wiece coś?-zapytała Rocuzzo, ale tylko po to aby rozładować napiętą atmosferę. Wiedziała przecież, że nic nie udało im się znaleźć.
Wszyscy usiedli na podłodze w małym kółku i zaczęli wymieniać się zdobytymi informacjami. To znaczy... trzyosobowa grupka Sherlocka Holmesa opowiadała, a detektywi od siedmiu boleści z zaciekawieniem słuchali. Zareagowali z oburzeniem, gdy dowiedzieli się co mówiła policja na komisariacie. Geri podał swój pomysł powrotu do Hiszpanii, połowa protestowała, a połowa była za. Stwierdzili więc, że Dani, Suarez i Marc zostaną, a Leo, Geri czyli sam pomysłodawca, Anto i Shaki wrócą.

                                                                            ***

Gdy tylko się ocknęłam zaczęłam nasłuchiwać czy nikogo nie ma na dole. Kiedy stwierdziłam, że nie: zaczęłam krzyczeć. Nadal byłam pod wpływem narkotyków co dało się bardzo odczuć, majaczylam i kręciło mi się w głowie. Czułam też straszny ból w brzuchu, jednak nie zwracałam na to uwagi ważne było to, aby ktoś mnie usłyszał. Krzycząc i płacząc starałam się jeszcze dosięgnąć do noża, muszę stwierdzić, że był jakiś postęp, ponieważ czubkiem palca od nogi dotykałam jego rączki. 
-Pomocy! Ratunku!-krzyczalam? Nie. Wrzeszczałam zachrypniętym od płaczu głosem.
-Halo?! Kto tam jest?!-odpowiedział jakiś głos z podwórka, poczułam ogromną ulgę i szczęście, to była moja nadzieja.
-Aniela Rozuz! Pomocy!!-starałam się robić to jak najgłośniej, wiedziałam, że to moja szansa na ucieczkę.
-Aniela!?-tajemniczy, no... już teraz nie głos zapytał z wielkim zdziwieniem, a ja od razu rozpoznałam kto to był, czułam się wniebowzięta.

                                                                         ***

Kobieta, a dokładniej jej głos wydawał mu się strasznie znajomy. Powoli podchodził bliżej, aby zrozumieć co mówiła. a raczej krzyczała. 
-Pomocy! Ratunku!-słyszał, że dziewczyna, która tam była nie przebywała w tym miejscu z własnej woli. Czuł potrzebę aby jej pomóc.
-Halo?! Kto tam jest!?-zapytał, aby przekonać się z kim ma do czynienia.
-Aniela Rozuz! Pomocy!-te słowa trafiły do niego jak grom z jasnego nieba. Zrozumiał, że jego najlepsza przyjaciółka została uwięziona. Musiał jak najszybciej jej pomóc. Na początku lekko spanikował, zadawał sobie tylko jedno pytanie, skąd ona się tam wzięła? Cały czas myślał, ze jest z innymi na Ibizie.
-Aniela!?-zapytał, ale zrobił to jedynie z odruchu, ponieważ jej słowa upewniły go wystarczająco. Nie czekając na odpowiedź podbiegł do drzwi i zaczął próbować je otworzyć. Nie zdziwiło go jednak to, że były zamknięte. Jedynym dobrym pomysłem było wyważenie ich. Piłkarz był pewny tego, że mu się uda. Odsunął się, aby zrobić rozpęd i uderzył w nie z całej siły. Na próżno, bo stały jak wcześniej i ani im się śniło ruszać, nie poddawał się jednak i próbował aż do skutku. Dopiero za piątym, dobra tak na prawdę to nie wiem, którym razem no bo kto by liczył? Drzwi nie wytrzymały i oderwały się z i tak dość już zepsutych zawiasów, tworząc przejście dla piłkarza. Wparował do środka i zaczął wołać, aby zidentyfikować miejsce jej pobytu.
-Gdzie jesteś?!-rozglądał się dookoła czekając na odpowiedź kobiety, to co zobaczył odebrało mu mowę, na ziemi leżały sznury, noże i torebki z narkotykami, tak stwierdził, nie był jednak dość pewny. My jednak jesteśmy pewni co do tego co to jest, znaczy ja tak, ale nie wiem jak wy. 
-Na górze!-odpowiedziała na jego wcześniejsze pytanie. Nie zważając na to, że przewrócił parę rzeczy za sobą biegł jak oszalały, ah,.. na schodach prawię zleciał, bo poślizgnął się na wylanym na nich soku? Zresztą sam nie wiedział co to i nie chciał się dowiadywać. Otworzył drewniane drzwi, rozejrzał się, a na środku zobaczył Anielę, tą Anielę, z którą jeszcze parę dni temu rozmawiał w domu Leo i Antonelli, tą Anielę, z którą tydzień temu oglądał powtórki La Liga, a teraz siedziała przywiązana sama, brudna i przestraszona na ledwo stojącym krześle i to do tego w dwuczęściowym stroju kąpielowym! Nikomu nie życzył w tedy takiego widoku. Była dla niego bardzo ważna, nie dość, że była to dziewczyna jego kumpla (tak myślał) to jeszcze traktował ją jak młodszą siostrzyczkę, o którą trzeba dbać. Wkurzyło go to, że nikt nie poinformował go o jej zaginięciu. No... nie powiem, że nie był z siebie dumny iż ją znalazł. Zawsze wiedział, że jego jogging wyjdzie mu kiedyś na dobre i nie chodziło mu tylko o dobrą kondycje. Dobra kontynuujmy, bo przerwałam.
-Jezu, Aniela! Jak to mo...-tu nie dała mu dokończyć.
-Szybko! Uwolnij mnie i chodźmy stąd zanim on przyjedzie!-niemało się zdziwił, nie wiedział kim jest 'on' i dlaczego ją tu więził, no przecież wszystko mu na to wskazywało, że to właśnie osoby, która ją tu trzyma tak sie bała.-Tu masz nóż.-wskazała ruchem głowy na leżący ostry przedmiot za jej krzesłem.-Nie mogłam do niego dosięgnąć, próbuje od dwóch dni.
-I ty tu już jesteś od dwóch dni!?-zapytał przestraszony nie rozumując jak to się stało, że nic nie wiedział.
-Auto!-krzyknęła przestraszona, patrząc na niego bezradnie dalej siedząc na tym przeklętym krześle.
_________________________________________________________________________
No i macie, wstawiłam szybciej! Zdziwione tym, kto znalazł Aniele? Haha, albo czy wasze przypuszczenie co do tego kto ją porwał okazały się trafne? Czekam na odpowiedzi w komentarzach. ;) Do następnego, który na pewno pojawi się dopiero po 10 sierpnia, ponieważ jadę nad może, a z tej okazji robię z przyjaciółką konkurs, każdy może wziąć udział ;) 

13 komentarzy:

  1. Wow! Dobrze, że Kun odnalazł Aniele,ale żeby z tego nie było większych kłopotów.. Przerwalas w takim momencie, że nic tak naprawdę nie wiadomo...
    Czekam na kolejny ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo jakoś tak lubię przerywać w najlepszych momentach co mogliście już zauwazc haha ;D cieszę się, że rozdział się spodobał ;*

      Usuń
  2. Świety! <3
    P.S. Zapraszam do siebie :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;* byłam już i nadrobilam :*

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. czemu po 10 sierpnia? :( cudo czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
  4. No niestety, ponieważ jadę nad morze. Ale żeby wam to zrekompensować razem z przyjaciółką robimy konkurs, na który serdecznie wszystkich zapraszamy. Nie trzeba zrobić wiele, bo tylko skomentować ;) http://sanchezbogiem.blogspot.com/p/konkurs.html?m=1.

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski :* ale przerywać w takim momencie ? Szkoda, że będziemy musieli tyle czekać :* miłego wypoczynku na plaży :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobał. No niestety na wasze nieszczęście uwielbiam kończyć w takich momentach haha. Dziękuję bardzo <3

      Usuń
  6. Oby udało im się uciec! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na 21 rozdział! ;)
      http://przeznaczeniedwochserc.blogspot.com/
      Pozdrawiam ;*

      Usuń