niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 1-,,Barcelono, nadchodzę!"

-Aniela, dziecko wstawaj!-usłyszałam jakiś głos.
-Cc..co?-wymamrotałam jeszcze zaspana. Otworzyłam oczy, a przede mną ukazała się postać mojej mamy.
-Wiesz.. jeśli nie chcesz jechać do tej swojej Barcelony to dobra, ja cie nie wyganiam.-powiedziała to śmiejąc się ze mnie, uderzyła we mnie poduszką i wyszła z mojego pokoju.
-Yhh, co ja mam na siebie założyć?- usiadłam bezradnie na łóżko. Wiedziałam, że nie mam za dużo czasu. Myślałam tak chyba z dziesięć minut. Noo.. to i tak mało patrząc na to ile zajmuje mi wybieranie ciuchów do szkoły. Wybrałam to. Zeszłam na dół na śniadanie, tam rozmawiałam jeszcze z rodzicami, oczywiście mówili mi, żebym na siebie uważała i takie tam, gdy zjadłam, ubrałam kurtkę, wzięłam walizkę i pozostało mi tylko czekać na taksówkę.
-Będziemy tęsknić.-powiedział tata, gdy miałam już wsiadać do auta, chcieli sami mnie zawieść na lotnisko, ale była 2 nad ranem nie chciałam żeby specjalnie dla mnie jechali taki kawał drogi.

-Ja też.-odpowiedziałam, a pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, w końcu zobaczymy się dopiero za miesiąc, nigdy się na tyle nie rozstawaliśmy, tak wiem, że to głupie mam 19 lat, a przeżywam rozstanie z rodzicami, no ale taka już jestem...
Wsiadłam do taksówki i pojechałam w stronę lotniska. Przede mną była godzina drogi.
-Barcelono, Nadchodzę!-powiedziałam, po czym założyłam słuchawki i odpłynęłam...

                                               ***

Stałam już przed budynkiem zwanym lotnisko, bałam się, nikogo przecież tam nie znam. Po chwili byłam już w samolocie, poszłam zająć miejsce, wyboru nie miałam, widziałam tylko dwa wolne miejsca, fartem przy oknie, coś dla mnie. Rozsiadłam się wygodnie w fotelu, nagle usłyszeliśmy głos kapitana, że zaraz wystartujemy, przeszedł przeze mnie lekki dreszczyk, jak nie patrzeć to będzie mój pierwszy lot w życiu. W ostatnim momencie przed wystartowaniem jeszcze ktoś wszedł do samolotu, był to przystojny brunet, chyba w moim wieku, jak później zauważyłam o zjawiskowo ciemnych oczach.
-Przepraszam, czy tu jest wolne?-spytał lekko speszony.
-Yyhym, no.. to znaczy.. tak, jest wolne.-nie wiem czemu, ale jego czarne oczy jakoś dziwnie na mnie wpłynęły, że nie potrafiłam wydusić z siebie nic lepszego, niż to co powiedziałam.
-Patryk, miło mi.-podał mi rękę.
-Aniela, mi również.-odpowiedziałam, już bardziej śmielej niż przedtem.
Popatrzyłam na jego plecak i dostrzegłam coś granatowo-bordowego. - Czy to nie aby koszulka Barcy? Jak widać mam przyjemność siedzieć obok Culé.-uśmiechnęłam się.
-Tak, jestem jej dumnym posiadaczem.-powiedział, unosząc zabawnie swoje brwi.
-No to chyba mamy takie same.-wyciągnęłam moją koszulkę z torby podręcznej.
Następne dwie godziny spędziliśmy na rozmawianiu o piłce nożnej, nas i w ogóle o tym co nam ślina przyniosła na język. Tak byliśmy pochłonięci rozmową, że nie zauważyliśmy, że zostało jeszcze pół godziny do lądowania.
                                              ***
-Czyli to tak wygląda jeden z najsłynniejszych stadionów na świecie...-stałam jak wryta z otwartą buzią, gdy byliśmy już na miejscu, patrzyłam się na Camp Nou, byłam w siódmym niebie.-To jest coś pięknego!-krzyknęłam.
Patryk stał za mną i wszystko dokładnie obserwował, w pewnym momencie nie wytrzymał i zaczął się ze mnie śmiać.
-O co ci chodzi?!-zapytałam, udając obrażoną.
-O nic, po prostu wyglądasz śmiesznie z tą miną. Chodź zarezerwować pokój.
-Ale...-wydukałam.
-Co?-zapytał, widziałam, że był trochę zmieszany.
-Mamy mieć pokój razem?-przyznam, byłam zdziwiona, znamy się parę godzin, a on chce mieć razem ze mną pokój. Czułabym się raczej niezręcznie, chociaż.. sama nie wiem, jest bardzo fajny, co mi szkodzi?
-Noo.. tak, przeszkadza Ci to?-widać było, że posmutniał.
-Nie, chodź, bo nie będzie miejsc.-uśmiechnęłam się lekko i poszliśmy w stronę hotelu.

                                             ***

Leżałam na łóżku, byłam strasznie zmęczona, ale za to Patryk... Ahh szkoda gadać, miałam już go powoli dosyć.
-Anieelkoo, Anieluuu, Anieelooo błaaaaaagam!-prosił, zaraz jakie prosił? On się darł na cały hotel! Już sobie wyobrażam minę tych ludzi, którzy przechodzili obok naszego pokoju.
-Nie, nie idę na żaden basen! Sam sobie idź!-powiedziałam po czym schowałam głowę w poduszkę, już miałam puścić muzykę w słuchawkach, aż znowu zaczął "prosić".
-Ale Anieluu... będzie fajnieee!-podszedł do mnie i popatrzył się na mnie tymi swoimi czarnymi oczami, dodał jeszcze do tego minę małego szczeniaczka. No co ja miałam w takiej sytuacji zrobić?!
-Yhh, daj mi 20 minut...-uległam, to było silniejsze, w sumie nie będzie chyba tak strasznie.
-Jeeeeej!-krzyknął jak malutki chłopiec, który właśnie dostał piłkę.
-Dzieciak!-powiedziałam i weszłam do łazienki.
Polubiłam go i to bardzo, ale jedyne co do niego czuje to przyjaźń, nic poza tym. Zresztą ja dla niego pewnie też jestem tylko przyjaciółką, a mi to jak najbardziej pasuje. Umyłam się i przebrałam w to.
-Hohoho, jaki brzuszek.-powiedział i zaczął się śmiać, na co ja rzuciłam w niego poduszką.
-To idziemy na ten twój basen?-zapytałam.
-No ba!-krzyknął i pobiegł w stronę drzwi, na prawdę się zastanawiam czy on zachowuje się tak, żeby mnie wkurzyć, czy po prostu taki jest...
Szliśmy z jakieś dziesięć minut nic nie mówiąc.
-Too od kiedy interesujesz się piłką?-przerwał tą co raz bardziej dłużącą się ciszę.
-Od małego, zawsze coś mnie do tego ciągnęło, gdy tata oglądał jakiś mecz ja się mu przyglądałam i próbowałam naśladować co robi w czasie kibicowania, rodzice zawsze się ze mnie śmiali, gdy piszczałam jak ulubiony klub taty wygrał, a płakałam jak przegrał.
-No to ciekawe, muszę przyznać, że nigdy nie widziałem takiej dziewczyny jak ty...-spoważniał i popatrzył mi w oczy.
-Takiej, czyli jakiej..?-spytałam, trochę się zestresowałam, gdy zaczął się do mnie powoli zbliżać. Czułam, że coś jest na rzeczy, normalny przyjaciel nie zachowuje się tak jak on w tej chwili.
-Prawdziwej fanki sportu, mądrej, ładnej, śmiesznej po prostu...idealnej.-po tych słowach byliśmy od siebie oddaleni o jakieś pięć centymetrów. Słyszałam dokładnie jego bicie serca, czułam, że się boi, tylko nie wiedziałam czego, gdy był już bliski pocałowania mnie, wiedziałam, że nie mogę, wiedziałam, że go zranię, po prostu się odsunęłam i pobiegłam w stronę hotelu, nie mogłam, nie kochałam go, nic do niego nie czułam, był dla mnie zwyczajnym przyjacielem, nikim więcej...
_______________________________________________
No więc mamy jedynkę, wiem, że Patryk za bardzo się pośpieszył, ale, za szybko przywiązuje się do dziewczyn i za szybko zakochuje, za to Aniela jest jego zupełnym przeciwieństwem, może właśnie to ich połączy? A może rozdzieli? Czas pokaże...
A ja zachęcam was do komentowania, bo chce wiedzieć czy wam się podoba. Do następnego ;)

1 komentarz:

  1. Szybko to się tam u nich dzieje ;) kocham i pozdrawiam zapraszam do mnie http://barcaismylife.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń