-Robiliśmy wszystko co w naszej mocy... przykro mi...-czułem jak grunt zapada mi się pod nogami, myślałem że to jakiś sen, z którego zaraz się obudzę, niestety snem to nie było.
-Ale jak to!? Proszę tam iść !! Ratować ją!! Do cholery czemu pan nic nie robi!? To nie możliwe, ona nie może umrzeć!! Ona musi być ze mną...!!-czułem się okropnie, bezsilnie upadłem na kolana i zacząłem płakać, lekarz tylko popatrzył się na mnie i poszedł...Poszedłem do niej by zobaczyć ją po raz ostatni...Wszedłem do sali, stanąłem nad łóżkiem i..pocałowałem ją...W tym momencie nieoczekiwanie jej serce zaczęło bić! Zaczęła się dusić, myślałem że to na prawdę jest jakiś cholerny sen albo ukryta kamera!!!
-Doktorze!! Ona żyje!!-zacząłem krzyczeć wybiegając z sali, popatrzył się na mnie pytająco i podbiegł do mnie.
-Żartuje pan?!-popatrzył na mnie groźnie.
-Nigdy!! Jej serce zaczęło bić!
-Proszę się odsunąć!!-pobiegł do niej i zawołał jakąś pielęgniarkę, dał Anieli lekarstwa po których od razu się uspokoiła. Zrobił jej jeszcze jakieś badania, ja tylko tępo patrzyłem się na nią. Koleś podszedł do mnie i ruchem ręki kazał mi iść za nim do gabinetu.
-Nie będę ukrywał, że od 30 lat odkąd tu pracuje nigdy nie spotkałem takiego przypadku, że pacjent obudził się po 15 minutach, to cud!
-Czyli, że będzie żyć?!-miałem nadzieję, że wszystko teraz będzie dobrze, że będzie ze mną.
-No niestety nadal jest w śpiączce i nadal szanse są małe, jest możliwość że coś takiego może się powtórzyć i za drugim razem niestety może już nie mieć tyle szczęścia i tak panna Rozuz w ostatnim czasie miała go dużo.-Ale...ale ja już tak nie mogę...-popatrzyłem się na niego błagalnym wzrokiem.
-Proszę pójść do domu, za dużo rzeczy się dzisiaj zdarzyło.
-Nie! Nigdzie nie idę muszę tu zostać!!-byłem cholernie zmęczony, była już 2 nad ranem, wiedziałem że długo nie wytrzymam ale musiałem z nią zostać. Poszedłem do sali i usiadłem obok niej. Złapałem ją za rękę i pocałowałem w czoło, czułem wielką pustkę w sercu, gdy nie widziałem jej pięknego uśmiechu, jej cudnego głosu to było straszne...
-Błagam...obudź się.-szepnąłem i z wyczerpania zasnąłem trzymając głowę na łóżku...
***
-Halo, proszę pana.-usłyszałem jakiś głos.
-Yhmm, tak?-zapytałem przecierając zaspane oczy.
-Nie chce pan czegoś zjeść?-po otworzeniu szerzej oczu zobaczyłem pielęgniarkę, wstałem szybko popatrzyłem się w prawą stronę i zobaczyłem dalej śpiącą Anielę, czyli to nie był sen...
-Nie, nie... wie pani może pójdę do domu, wrócę później, muszę się odświeżyć.-mówiąc to wziąłem kurtkę i torbę, z której wypadł mi telefon rozbijając się na małe kawałeczki.
-Kurwa!-powiedziałem sobie pod nosem, czyli że pierwszy kierunek to sklep z telefonami. Wsiadłem do auta, chciałem ruszyć, lecz nie umiałem, wyszedłem i zobaczyłem, że wszystkie koła zostały przebite.-Nie no!! Cholera co jeszcze!?!?!!-byłem załamany, oznaczało to że musiałem iść na nogach pech chciał, że centrum było dość daleko, musiałem stanąć przy drodze i polować na taksówkę, no raczej nie udałoby mi się zadzwonić.... Przynajmniej miałem pieniądze, po 20 minutach stania udało mi się złapać taksówkę. Na miejscu w pierwszej kolejności poszedłem do sklepu, po zakupieniu nowego telefonu ruszyłem do restauracji coś zjeść nie miałem sił żeby sobie coś zrobić zresztą do domu blisko nie miałem.
-Marc? Cześć! Pamiętasz mnie jeszcze?-zapytała jakaś kobieta, przyjrzałem jej się, lecz nic mi się nie przypominało.
-Hmm szczerze mówiąc to nie...-mówiłem prawdę nie umiałem jej sobie przypomnieć.
-Daniella! Daniella Stolle, na prawdę nie pamiętasz?-coś mi zaczęło świtać.
-Czekaj, czekaj chodziliśmy do szkoły?!-przypomniało mi się, ale pamiętam że była strasznie puszczalska... chodziłem z nią w 3 gimnazjum, a ona zdradzała mnie z dwoma innymi chłopakami. Może się zmieniła? Zobaczymy po czasie.-Co ty tutaj robisz? Nie przeprowadziłaś się czasem do Brazylii?-pod koniec roku szkolnego przeprowadziła się do Rio De Janeiro.
-Tak, ale wróciłam stęskniłam się za klimatem Barcelony, tam to nie to samo.
-Od kiedy już tu jesteś?-przyznam, że byłem zadowolony gdy ją spotkałem, może zapomnę choć trochę o tym wszystkim?-Od paru miesięcy, nawet mam już pracę. Wieczorem zaczynam może pójdziesz ze mną?-podeszła do mnie i musnęła mój policzek ustami, miałem coś jej powiedzieć, ale zrezygnowałem i poszedłem za nią. Tak to była ta sama Daniella co parę lat temu, z zachowania nic się nie zmieniła. Szliśmy gdzieś z 10 minut, po pewnym czasie stanęliśmy przed jakimś klubem, tak... teraz już jestem pewien, że to ta sama Dan.
-Ty tu pracujesz?-zapytałem patrząc się raz na nią, a raz na tabliczkę z napisem "Club GO-GO". Nie byłem pewien czy chce tam wchodzić, zresztą miałem iść do Anieli!-Wiesz... nie powinienem, kobieta którą kocham leży w szpitalu w śpiączce, powinienem być teraz z nią a nie TU.-powiedziałem z większym naciskiem na TU.
-Oj nie przesadzaj...-puściła mi oczko i złapała mnie za rękę, wiedziałem że nie skończy się to dobrze...
Wchodząc do środka zauważyłem już parę tańczących półnagich kobiet, nie podobało mi się to, fakt nie byłem z An, ona była w śpiączce ale czułem się źle, tak jak bym ją zdradzał, wiem głupi.
-Masz napij się.-podeszła do mnie Daniella i dała mi szklankę z drinkiem, napiłem się... nawet nie zauważyłem jak wszystko wypiłem, Dan nie próżnowała i dolewała mi co raz więcej, miałem jakieś przeczucie, że czegoś ode mnie chce, tylko czego? Co chwila podchodziły do mnie prawie nagie dziwki, a ja z czasem zaczynałem tracić świadomość, cały czas dostawałem nowe napoje alkoholowe, a ja debil wszystko piłem, Dan cały czas próbowała mnie zwodzić, oczywiście nie byłem trzeźwy więc wiedziałem, że zaraz jej ulegnę. Tańczyła cały czas przy mnie i całowała, wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do jakiegoś pokoju, rzuciła mną na łóżko i zaczęła się rozbierać, straciłem głowę, kiedy zaczęła mnie dotykać kompletnie otrzeźwiałem.
-Co ty robisz?!-zapytałem krzycząc.
-Ja myślałam... że... że chcesz.-powiedziała.
-Mówiłem ci przecież, że kobieta którą kocham jest w szpitalu! Myślisz, że bym ją zdradził!?-ona nic nie odpowiedziała. Wyszedłem z pokoju lekko się chwiejąc jak nie patrzeć to dalej byłem pijany, nie wiedziałem gdzie jestem i jak mam dostać się do domu. W oddali widziałem szpital, poszedłem prosto do niego, było dość ciemno, ale i tak poszedłem przewracając się po drodze parę razy.
-Aniela!!! Obudź się błagam!!!-byłem w sali i krzyczałem na cały szpital płacząc przy tym.-Aniela kurwa!!!
-Proszę pana! Co pan robi!? Zaraz zadzwonię na policję!-wszedł do pomieszczenia lekarz, mało rozumiałem i bełkocząc zacząłem mówić dalej przez płacz.-Proszę coś zrobić!! Ja nie umiem bez niej żyć!! Błagam!!-upadłem na kolana i zacząłem głośno przeklinać.
-Czy pan jest pijany?-zapytał mnie doktor po czym wziął mnie za rękę i zaprowadził do gabinetu.-Niech się pan tu położy.-wskazał mi kanapę stojącą w rogu.
-Nie idę spać! Nie zmusicie mnie! Ja muszę iść do An!!-krzyczałem co raz głośniej. Kiedy skończyłem mówić i miałem już się położyć z bezsilności, do pomieszczenia weszła jedna z pielęgniarek.
-Panie doktorze, pacjentka z pokoju numer 7 się obudziła...!
___________________________________________________________________________
No i jest nowy (szybciej niż miał być) z prośby czytelniczki, którą pozdrawiam <3 Mówcie czy wam się podoba, bo aktywność wzrosła, ale gdyby tak jeszcze troooszke? 5 kom i następny? Bayy ;)
Tak wybudziła się. Biedny Marc musiał tyle przejść. Czekam na next, informuj mnie ;)
OdpowiedzUsuńOK, będę ;)
UsuńNo w końcu :) =D tylko żeby nic jej nie było ;) mam nadzieję, że tego mi ni zrobisz ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam na nowy
http://barcaismylife.blogspot.com/2015/05/11-jestem-w-ciazy.html
Haha, no zobaczymy... uwierz mi lubię dużo mieszać w opowiadaniach, chyba już to zauważyłaś ;) ide czytać ;*
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńdziękuję :* o matko obudziła się :D MEGA czekam na NEXT ♥♥♥
OdpowiedzUsuńprosz :*
UsuńKiedy next?
UsuńPrzewiduje dzisiaj ;)
Usuń