Zostało jeszcze pół godziny do odlotu sprawdzałam czy wszystko mam, gdy nagle ktoś zadzwonił do telefonu. Odłożyłam torebkę i udałam się w stronę łóżka na którym leżała moja komórka, sięgnęłam po nią i sprawdziłam kto dzwoni. Wyświetlił się tylko nieznany mi numer jednak stwierdziłam że odbiore. Przez pierwsze parę sekund nic nie slyszalam oprócz gluchej ciszy. Kiedy miałam się już rozlaczyc ktoś się nagle odezwał.
-Tęskniłaś?-od razu wiedziałam kto to, zawsze rozpoznalabym ten okropny głos. To był Patryk. Przez miesiąc się nie odzywal i nagle do mnie zadzwonił. Czy on szykował jakąś zemstę i teraz nadszedł na nią czas? Skąd mógł mieć mój numer? Zmieniłam go razem z telefonem kiedy dwa dni wcześniej się popsuł. Z tego co wiedziałam to mieli go tylko Messi, Shak, Anto, Gerard i Rita. -Pięknie wyglądasz, ładnie ci w tej różowej sukience.-miał rację, miałam różową sukienkę, czy on mnie śledził? Przestraszona rozglądałam się po pokoju. Podeszłam do okna i zaczęłam szukać wzrokiem mając nadzieję, że go znajdę, jednak nie udało mi się to.
-Czego ty chcesz, o co ci chodzi?!-krzyknęłam do telefonu, nie ukrywałam wtedy strachu. Wyczuł go, więc miał lepszą i większą satysfakcję.
-To proste...Ciebie!-zamarłam.. czy ja zawsze musiałam trafiać na takich idiotów? Czy kolejny debil był we mnie "szaleńczo zakochany" ? Nie umiałam tego zrozumieć, dlaczego chłopak którego kochałam jak głupia nie odwzajemniał tego? A ci którzy mnie w ogóle nie interesowali chcieli ze mną być? To było okropnie skomplikowane. Nie umiałam tego zrozumieć i nie chciałam. Patryk miał coś powiedzieć, ale do pokoju weszła Antonella. Słysząc jej głos chłopak od razu się rozłączył poprzedzając to słowami, które przestraszyly mnie najbardziej.-Do zobaczenia na wakacjach skarbie...-to było pewne, co było pewne? Że też jechał na Ibize i nie jechał po to by odpocząć, tylko po to by się zemścić wiedziałam, że to będzie straszna zemsta.
-Aniela? Co się stało?-podeszła do mnie i przytulila, płakałam byłam okropnie przestraszona, bałam się, że coś mi zrobi. Gdyby był przy mnie Marc czułabym się bezpieczniej i pewniej. Wtedy tak nie było.
-Nic...- otarłam łzy i podeszłam do torby zapinając ją wzięłam telefon i skierowałam się w stronę drzwi.- Chodź, zaraz przyjeżdza Gerard z Isabel, chłopaki pewnie też już czekają na dole.-puściłam jej oczko, złapałam za rękę i zeszłyśmy na dół.
***
-Tęskniłaś?-od razu wiedziałam kto to, zawsze rozpoznalabym ten okropny głos. To był Patryk. Przez miesiąc się nie odzywal i nagle do mnie zadzwonił. Czy on szykował jakąś zemstę i teraz nadszedł na nią czas? Skąd mógł mieć mój numer? Zmieniłam go razem z telefonem kiedy dwa dni wcześniej się popsuł. Z tego co wiedziałam to mieli go tylko Messi, Shak, Anto, Gerard i Rita. -Pięknie wyglądasz, ładnie ci w tej różowej sukience.-miał rację, miałam różową sukienkę, czy on mnie śledził? Przestraszona rozglądałam się po pokoju. Podeszłam do okna i zaczęłam szukać wzrokiem mając nadzieję, że go znajdę, jednak nie udało mi się to.
-Czego ty chcesz, o co ci chodzi?!-krzyknęłam do telefonu, nie ukrywałam wtedy strachu. Wyczuł go, więc miał lepszą i większą satysfakcję.
-To proste...Ciebie!-zamarłam.. czy ja zawsze musiałam trafiać na takich idiotów? Czy kolejny debil był we mnie "szaleńczo zakochany" ? Nie umiałam tego zrozumieć, dlaczego chłopak którego kochałam jak głupia nie odwzajemniał tego? A ci którzy mnie w ogóle nie interesowali chcieli ze mną być? To było okropnie skomplikowane. Nie umiałam tego zrozumieć i nie chciałam. Patryk miał coś powiedzieć, ale do pokoju weszła Antonella. Słysząc jej głos chłopak od razu się rozłączył poprzedzając to słowami, które przestraszyly mnie najbardziej.-Do zobaczenia na wakacjach skarbie...-to było pewne, co było pewne? Że też jechał na Ibize i nie jechał po to by odpocząć, tylko po to by się zemścić wiedziałam, że to będzie straszna zemsta.
-Aniela? Co się stało?-podeszła do mnie i przytulila, płakałam byłam okropnie przestraszona, bałam się, że coś mi zrobi. Gdyby był przy mnie Marc czułabym się bezpieczniej i pewniej. Wtedy tak nie było.
-Nic...- otarłam łzy i podeszłam do torby zapinając ją wzięłam telefon i skierowałam się w stronę drzwi.- Chodź, zaraz przyjeżdza Gerard z Isabel, chłopaki pewnie też już czekają na dole.-puściłam jej oczko, złapałam za rękę i zeszłyśmy na dół.
***
-Urlop uważam za rozpoczęty!!-krzyknął Dani. Skąd Dani? Stwierdziliśmy, że będzie nas za mało szczególnie dlatego, że Rita nie mogła z nami lecieć, bo miała jakiś wyjazd służbowy, więc wzieliśmy jeszcze jego i Suareza. Byliśmy już w samolocie, prywatnym samolocie. Lecielismy tylko jakieś piętnaście minut, a chłopcy zdążyli wypić już po jednym kolorowym drinku przygotowanym przez naszego prywatnego barmana Alvesa.
-On się nadaje do tego bardziej niż do piłki nożnej! Hahaha.-krzyknął Suarez.
-Ty, co ty gadasz? Nikt nie jest lepszy od Alvesa w football'u!-powiedziałam na cały samolot, gdy zobaczyłam smutną, ale udawaną minę Daniego.
-No może oprócz mnie!-wyrwał się Lio.
-Tak, tak.-zaśmiałam się i puściłam mu oczko.
Chłopcy tańczyli, śpiewali i się śmiali, za to my poszłyśmy do innego przedziału ze względu na to, że Anto nie mogła pić (była już w 5 miesiącu) my także nie piłyśmy.
-Noo to jak tam z Gerim? Hmm, planujecie kolejne dziecko?-zapytała śmiejąca się Antonella. Ja też zaczęłam się śmiać i również dopytywać.
-No.. bo wiecie...-Kolumbijka pokazała swoje snieżno białe zęby i zaczęła dobierać odpowiednie słowa.-Jestem w ciąży!- nie ukrywałyśmy naszego oburzenia.
-I nam, NAM! Twoim najlepszym przyjaciółką nie chciałaś powiedzieć, tylko same musialysmy się pytać?!-powiedziałam trochę udawajac a trochę nie, że jestem zła, bo byłam. Trochę jeszcze jej pomarudziłyśmy, ale potem od razu zaczęłyśmy piszczeć ze szczęścia i ją przytulać. Potem znowu się wkurzylysmy jak się dowiedzialysmy że to już dwa miesiące. Szczerze mówiąc to nic nie wskazywało na to, że jest w ciąży.
-Aniela!! Pijesz z nami?!-podszedł do nas pijany Dani.-No bo wiesz, one nie mogą bo są w ciąży, aaale ty możesz!-klepnal mnie w plecy i zaczął się śmiać i nadstawiać mi szklankę z drinkiem przed twarz. My razem z Anto popatrzyłyśmy się na Shakire surowym, bardzo surowym wzrokiem.
- Nawet on wiedział?!-krzyknęłyśmy w tym samym momencie tak jakbyśmy się zmowiły.
-Oj bo pewnie Geri mu powiedział...-wszystkie zaczęłyśmy się śmiać, resztę lotu czyli jakieś trzy godziny spędziłyśmy na rozmawianiu i co paro minutowym uciszaniu chłopaków. Nawet udało mi się zapomnieć chociaż na chwilę o Marcu. Gdybym chciała to nie mogłabym na chwilę usiąść gdzieś w ciszy i zacząć płakać z powodu Bartry. To było nie wykonalne, wszyscy byli pijani więc trzebyło ich pilnować. Wiedziałyśmy, że na miejscu nie będzie z nich już żadnego użytku. No ale miałyśmy już inne plany na pierwszy dzień.
-On się nadaje do tego bardziej niż do piłki nożnej! Hahaha.-krzyknął Suarez.
-Ty, co ty gadasz? Nikt nie jest lepszy od Alvesa w football'u!-powiedziałam na cały samolot, gdy zobaczyłam smutną, ale udawaną minę Daniego.
-No może oprócz mnie!-wyrwał się Lio.
-Tak, tak.-zaśmiałam się i puściłam mu oczko.
Chłopcy tańczyli, śpiewali i się śmiali, za to my poszłyśmy do innego przedziału ze względu na to, że Anto nie mogła pić (była już w 5 miesiącu) my także nie piłyśmy.
-Noo to jak tam z Gerim? Hmm, planujecie kolejne dziecko?-zapytała śmiejąca się Antonella. Ja też zaczęłam się śmiać i również dopytywać.
-No.. bo wiecie...-Kolumbijka pokazała swoje snieżno białe zęby i zaczęła dobierać odpowiednie słowa.-Jestem w ciąży!- nie ukrywałyśmy naszego oburzenia.
-I nam, NAM! Twoim najlepszym przyjaciółką nie chciałaś powiedzieć, tylko same musialysmy się pytać?!-powiedziałam trochę udawajac a trochę nie, że jestem zła, bo byłam. Trochę jeszcze jej pomarudziłyśmy, ale potem od razu zaczęłyśmy piszczeć ze szczęścia i ją przytulać. Potem znowu się wkurzylysmy jak się dowiedzialysmy że to już dwa miesiące. Szczerze mówiąc to nic nie wskazywało na to, że jest w ciąży.
-Aniela!! Pijesz z nami?!-podszedł do nas pijany Dani.-No bo wiesz, one nie mogą bo są w ciąży, aaale ty możesz!-klepnal mnie w plecy i zaczął się śmiać i nadstawiać mi szklankę z drinkiem przed twarz. My razem z Anto popatrzyłyśmy się na Shakire surowym, bardzo surowym wzrokiem.
- Nawet on wiedział?!-krzyknęłyśmy w tym samym momencie tak jakbyśmy się zmowiły.
-Oj bo pewnie Geri mu powiedział...-wszystkie zaczęłyśmy się śmiać, resztę lotu czyli jakieś trzy godziny spędziłyśmy na rozmawianiu i co paro minutowym uciszaniu chłopaków. Nawet udało mi się zapomnieć chociaż na chwilę o Marcu. Gdybym chciała to nie mogłabym na chwilę usiąść gdzieś w ciszy i zacząć płakać z powodu Bartry. To było nie wykonalne, wszyscy byli pijani więc trzebyło ich pilnować. Wiedziałyśmy, że na miejscu nie będzie z nich już żadnego użytku. No ale miałyśmy już inne plany na pierwszy dzień.
***
-Jak ja kocham zakupy!-krzyknęła Antonella.-A szczególnie z wami, z Leośkiem to nie to samo.-powiedziała z udawaną powagą. Popatrzyłyśmy się na siebie z poważną miną stałyśmy tak parę sekund po których wpadłyśmy w niepochamowany śmiech. Poszłyśmy na shopping, na ten pomysł wpadłyśmy już w samolocie, kiedy zobaczyłyśmy już nieźle wystawionych chłopaków. Zostawiłyśmy ich śpiących w hotelu i poszłyśmy. Ja zaopatrzyłam się w dwie nowe sukienki, trzy pary spodenek, dwa topy i cztery crop topy, Anto kupila ubranka dla przyszłego synka, dwie sukienki dla siebie, cztery spudnice i bluzki na krótki rękaw, sama nie wiem ile. Za to Shakira nie znając jeszcze płci swojego drugiego potomka stwierdziła tak jak ja kupić sobie tylko coś dla siebie. Kupiła praktycznie to samo co ja, ale w innych kolorystykach. Dokładnie wszystko to samo nam się podobało, więc czemu nie? Po zakupach udałyśmy się do restauracji na obiad, troszkę samolubne z naszej strony, bo zostawiłyśmy naszych chłopaków samych bez jedzenia, ale mogłam się założyć, że i tak dalej spali. Lekko zmęczone wróciłyśmy do hotelu.
-Dawno się tak świetnie nie bawi...-zaciela się Shakira, gdy otworzyła drzwi do hotelu. Całe pomieszczenie było w pizzy, chłopcy jedli jej resztki i grali w fife, oni wszędzie musieli ją brać. Wszystkie patrzyłyśmy się na to wszystko otwartymi ustami. A ja się o nich martwilam, że będą głodni...
-Gerardzie, Luizie, Lionelu, ALVES!!-jego powiedziałam najgłośniej i do tego po nazwisku, ponieważ ten spał z pudełkiem po jedzeniu na głowie, a co najlepsze wszystko to odbywało się w wannie, łazienka była otwarta więc wszystko było idealnie widać.
-Ahh, jedno jest pewne...-wszyscy chłopcy popatrzyli się na Antonelle.-...nigdy już nie zostawimy was samych.-wszyscy zaczęliśmy się śmiać i z niechęcią zabraliśmy się do sprzątania. Taa.. to był świetny początek wakacji, haha.
-Dawno się tak świetnie nie bawi...-zaciela się Shakira, gdy otworzyła drzwi do hotelu. Całe pomieszczenie było w pizzy, chłopcy jedli jej resztki i grali w fife, oni wszędzie musieli ją brać. Wszystkie patrzyłyśmy się na to wszystko otwartymi ustami. A ja się o nich martwilam, że będą głodni...
-Gerardzie, Luizie, Lionelu, ALVES!!-jego powiedziałam najgłośniej i do tego po nazwisku, ponieważ ten spał z pudełkiem po jedzeniu na głowie, a co najlepsze wszystko to odbywało się w wannie, łazienka była otwarta więc wszystko było idealnie widać.
-Ahh, jedno jest pewne...-wszyscy chłopcy popatrzyli się na Antonelle.-...nigdy już nie zostawimy was samych.-wszyscy zaczęliśmy się śmiać i z niechęcią zabraliśmy się do sprzątania. Taa.. to był świetny początek wakacji, haha.
______________________________________
Nowy rozdział ! Jestem na wakacjach więc mogą być jakieś błędy, bo tu nie ma internetu, zostaje mi tylko ten na komórce, a zasięg jest strasznie słaby. Więc teraz zostaje mi tylko powiedzieć żebyście zostawili opinie i do następnego ;)
Cudowny rozdział. Nie powiem, uśmiałam się nieco przy końcówce ;) Czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuńhej 'zaczęłam' pisać opowiadanie ale nie mam pomysłu o czym :/ jakbyś miała jakiś pomysł o czym bym mogła napisać to bym była bardzo wdzięczna :) tu masz linka -> http://te-quiero-leo-messi-y-neymar.blogspot.com/ a rozdział cudowny ^^
OdpowiedzUsuńHej, pomyślę a nóż może coś znajdziemy, jeśli chcesz to napisz do mnie na fb link jest w kontaktach, zaproś to popiszdny i może coś wymyślimy ;) pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńok dzieki :)
UsuńPrzeczytałam całe opowiadanie i przy wielu sytuacjach szczerze się śmiałam. Bardzo fajnie piszesz i rób to dalej. ;D
OdpowiedzUsuńCzekam na kontynuację i w międzyczasie zapraszam do siebie, może Ci się spodoba.
Pozdrawiam. ;)
http://rendirme-en-tu-amor.blogspot.com/?m=1
Dziękuję <3
UsuńZapraszam na 17 rozdział! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://przeznaczeniedwochserc.blogspot.com/
Pozdrawiam ;*